Szamotuły, 26 IV 2008


Szamotuły, 26 IV 2008 r.
Przekazanie relikwii św. Stanisława BM


Czytania: Dz 20, 17-18a. 28-32. 36; Rz 8, 31b-39; J 10, 11-16

 

Czcigodni Bracia w kapłaństwie na czele z Ks. Kanonikiem i Kustoszem Andrzejem,
Drodzy Bracia i Siostry!


Z radością przyjąłem zaproszenie, które wasza wspólnota parafialna skierowała do mnie jako metropolity krakowskiego. Nie ukrywam, że dziś z wielkim wzruszeniem stanąłem wśród was, aby spełnić wielką obietnicę.

Pragnę bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich zgromadzonych na tej Eucharystii - kapłanów i osoby zakonne oraz świeckich. Ze słowem braterskiego pozdrowienia zwracam się do księdza kanonika i kustosza Andrzeja i dziękuję mu za zorganizowanie dzisiejszej uroczystości, za to, że razem z wami mogę uklęknąć u stóp Pani Szamotuł - Matki Bożej Pocieszenia.

Pozdrawiam także Pana starostę szamotulskiego wraz z władzami samorządowymi. Słowem pozdrowienia i wdzięczności obejmuję również organizatorów i autorów prac okolicznościowej wystawy „Ze Szczepanowa do Szamotuł".


Zaproszenie na dzisiejszą uroczystość nawiązuje do innego zaproszenia, skierowanego przed trzydziestu ośmiu laty do ówczesnego arcybiskupa metropolity krakowskiego, księdza kardynała Karola Wojtyły. Nie mógł on wziąć udziału w uroczystościach koronacyjnych cudownego obrazu Matki Bożej Szamotuł Pani, które - jak wiadomo - miały miejsce 20 października 1970 roku. Papieskie korony na skronie Szamotuł Pani nałożył Prymas Tysiąclecia - kardynał Stefan Wyszyński. Natomiast kardynał krakowski obiecał, że przyjedzie w późniejszym terminie i przywiezie w darze dla kolegiaty św. Stanisława to, co Kraków ma najcenniejszego. Miał na myśli relikwie świętego Biskupa i Męczennika Stanisława ze Szczepanowa.

Wiemy, co wydarzyło się w następnych latach, a dokładnie 16 października 1978 roku. Ze wzgórza Wawelskiego na wzgórze Watykańskie przybył nowy Biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego. Przełomowe wydarzenie w życiu i posłudze kardynała Karola Wojtyły okazało się równie przełomowym wydarzeniem w dziejach Kościoła w Polsce. Przeżyliśmy niemal dwadzieścia siedem lat pontyfikatu Jana Pawła II, który na różny sposób odmienił życie każdego z nas, naszych wspólnot parafialnych i diecezjalnych oraz całego Kościoła. Trzy lata temu Jan Paweł II odszedł do wieczności. Odszedł do domu Ojca.
Wzruszający jest fakt, że w świadomości mieszkańców Szamotuł pozostało przekonanie, iż kardynał krakowski spełni obietnicę. Dzisiaj czuję się niejako wykonawcą testamentu Sługi Bożego i ze wzruszeniem spełniam jego wolę, przekazując wam relikwie świętego Patrona Polski Stanisława, który jest także pierwszym Patronem waszego kościoła i parafii.

W czasie tej Najświętszej Ofiary wstawiennictwu św. Stanisława u Boga polećmy wszystkie szlachetne pragnienia i troski, które niepokoją serce każdego z nas. Módlmy się więc w naszych osobistych intencjach, a także w intencjach szamotulskiej rodziny parafialnej. W szczególności prośmy o spełnienie się oczekiwania waszego Księdza Proboszcza, aby dzisiejsza uroczystość przyczyniła się do ożywienia i umocnienia ducha troski o religijną i patriotyczną przyszłość waszej Małej Ojczyzny.

Aby nasza modlitwa mogła być miła Bogu, uznajmy ze skruchą nasze niewierności i grzechy.

 


Homilia

 

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie


1. Wspólnota Kościoła jest wspólnotą pamięci. Wspomina ona i nieustannie przeżywa zbawcze wydarzenia życia, męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. W tych wydarzeniach odnajdujemy bowiem odpowiedź na najważniejsze pytania związane z naszym życiem i cierpieniem, z naszą tęsknotą do życia i szczęścia, które się nigdy nie skończy. Tylko Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały może do końca zaspokoić najgłębsze tęsknoty ludzkiego serca.

Na drogach naszego ziemskiego pielgrzymowania wspominamy wybitnych świadków wiary, a więc ludzi, którzy do końca zawierzyli Jezusowi Chrystusowi, związali z Nim swój los i oddali się Mu bezwarunkowo, by służyć braciom i siostrom w wierze. Jednym z takich wielkich świadków wiary był św. Stanisław, Biskup i Męczennik, który u zarania chrześcijaństwa w Polsce opowiedział się jednoznacznie po stronie Chrystusa i Jego Ewangelii. Jako pasterz Kościoła krakowskiego odważnie bronił praw człowieka i nie ugiął się przed władzą, która te prawa deptała. Zapłacił za to najwyższą cenę. Jednakże - zgodnie z logiką Ewangelii - jego męczeńska śmierć nie okazała się stratą, lecz ogromnym zyskiem, bo legła u podstaw ładu moralnego i społecznego naszej Ojczyzny. Śmierć biskupa Stanisława stała się drogowskazem, punktem odniesienia dla tego, co najważniejsze.

 

2. Dzisiejsza Ewangelia, odnosząca się wprost do Najwyższego Pasterza Jezusa Chrystusa, pozwala nam jednocześnie odczytać istotne cechy każdego dobrego pasterza w Kościele. A takim pasterzem był niewątpliwie św. Stanisław.

Pierwszą cechą pasterza jest to, że gotów jest dać swoje życie za owce. One są jego skarbem. One zostały mu powierzone. One nadają sens jego życiu i służbie. Dlatego w obliczu niebezpieczeństwa, dobry pasterz nie ucieka. Nie pozostawia owiec na pożarcie i rozproszenie przez wilka. Tak uczyniłby najemnik, by ratować własną skórę. Dobry pasterz nie cofa się przed niebezpieczeństwem. Nie stchórzy. Tak postąpił biskup krakowski Stanisław, który legł pod mieczem na Skałce w obronie powierzonych mu owiec.

Po drugie, dobry pasterz zna swoje owce. W języku biblijnym znać kogoś to znaczy kochać go, bo tylko w miłości możemy poznać kogoś do końca. Jezus, Dobry Pasterz, umiłował nas do końca. On spodziewa się, że również Jego owce Go znają, czyli miłują. Oto zadanie, jakie przed nami staje: na miłość Dobrego Pasterza możemy odpowiedzieć tylko miłością. Św. Stanisław oddał się cały na służbę Jezusowi. Umiłował Go jako swego Pana. I dlatego zdolny był ogarniać tą miłością powierzonych sobie wiernych.

I wreszcie trzeci rys dobrego pasterza: szuka zagubionych owiec. Szuka tych, które pozornie nie są z jego owczarni. Chce je przyprowadzić do źródeł życia i miłości. Chce, by słuchały jego głosu, by się odnalazły w jednej owczarni i miały jednego przewodnika. Takim zatroskanym, gorliwym pasterzem był biskup Stanisław. On chciał wszystkich przyprowadzić do Jedynego i Najwyższego Pasterza. Przykład jego apostolskiej gorliwości pozostaje nadal aktualny w naszych czasach.

 

3. Drodzy bracia i siostry, heroiczna postawa św. Stanisława każe nam postawić pytanie o źródła jego odwagi i męstwa. Jest to pytanie fundamentalne, bo odnosi się nie tylko do wielkiej rzeszy męczenników w dziejach Kościoła, ale dotyka postawy każdego ucznia Jezusa, a więc i każdego z nas. Od każdego z nas Jezus żąda świadectwa i musimy być zawsze gotowi, by za to świadectwo zapłacić każdą cenę.

Odwagi i męstwa powinniśmy szukać w świadomości, że nie jesteśmy sami. W centrum naszego życia powinien być Bóg. On nas odkupił krwią swego Syna, który „poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami" (Dz 8, 34). Święty Paweł wprost stwierdza: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" (Rz 8, 31). I stawia następne, dramatyczne pytanie: „Kto nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?" (Rz 8, 35). Sam Apostoł odpowiada na to pytanie: „I jestem przekonany, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz 8, 38-39).

Z podobną pasją głosił słowo Boże Jan Paweł II. On cały żył Bogiem. Dla niego najważniejsza była Ewangelia Jezusa Chrystusa. On głosił ją niezmordowanie w Rzymie i na wszystkich kontynentach. W pewnym sensie - biorąc pod uwagę jego trudy, cierpienia, choroby, przed którymi się nigdy nie ugiął - sam był męczennikiem najważniejszej sprawy: sprawy Boga i człowieka. Służył ludowi Bożemu do końca, do ostatniego tchnienia!

 

4. Drodzy bracia i siostry, w każdym czasie potrzebni są Kościołowi dobrzy pasterze na wzór Najwyższego Pasterza, Jezusa Chrystusa, i Jego sługi św. Stanisława. Pasterze, którzy odważnie głoszą Ewangelię i dają świadectwo Jezusowi Chrystusowi, jedynemu Odkupicielowi człowieka. W każdym też czasie potwierdza się słowo Jezusa Chrystusa: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J 15, 20). Sprawdziła się ta zapowiedź Jezusa i na polskiej ziemi, którą u początków dzieła ewangelizacji zrosiła męczeńska krew biskupów św. Wojciecha i św. Stanisława. Dziś, Bogu dzięki, w naszej Ojczyźnie nie przelewa się krwi Pasterzy, ale usiłuje się „uśmiercić" ich moralnie, na różne sposoby podważając ich wiarygodność. Podejmuje się też działania, by „zabić" prawdę Ewangelii, którą głoszą. W szczególności przedmiotem wzmożonych ataków stała się ewangelia życia, prawda o jego nienaruszalności od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Ten atak w konsekwencji wymierzony jest również w małżeństwo i rodzinę jako naturalne środowisko życia - miejsce, w którym to życie w sposób godny człowieka zaczyna istnieć, rozwijać się i dojrzewać.

W każdym czasie - także dziś - potrzebni są Kościołowi i Ojczyźnie odważni świadkowie Jezusa, jedynego Odkupiciela człowieka. Potrzebni są w życiu publicznym odważni świadkowie ewangelii życia i ewangelii rodziny. Tacy, którzy nie będą ulegać różnego rodzaju naciskom, presji niektórych mediów czy pokusie przestrzegania poprawności politycznej. Kościół głosi naukę o nienaruszalnej godności życia, małżeństwa i rodziny. Jest ona jego nauką, ale nie w tym znaczeniu, jakoby on ją tworzył. Ma ona powszechną moc wiążącą, gdyż wyraża najgłębszą prawdę osoby ludzkiej wpisaną w nasze człowieczeństwo.

Za cenę cierpienia i przelanej krwi doczekaliśmy czasów, kiedy w wolnych wyborach możemy powierzyć szczególną troskę o wspólne dobro ludziom, których uznaliśmy za godnych tego zadania. Trzeba stale mieć w pamięci, że choć Polskę wykreślono z mapy Europy, to jednak żyła ona w polskich rodzinach. One były szkołą miłości Ojczyzny i patriotyzmu. Dlatego sprawdzianem służby Ojczyźnie jest służba życiu, troska o małżeństwo i rodzinę. Tutaj polskie serca winny bić jednym rytmem, jeden też winien być polski głos ludzi mediów i polityki. Nawet za cenę wykluczenia ze współczesnych synagog - różnych pseudonaukowych gremiów i areopagów, parlamentów i rad. Także tego krzyża nie ukrywał Pan Jezus przed swoimi uczniami (por. J 16,2), ale zarazem wezwał ich: „miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat" (J 16,33).


5. Bracia i siostry, na drodze wierności ludzkim i ewangelicznym wartościom niech was umacnia także poczucie odpowiedzialności za wielkie dziedzictwo wiary i historii, które przejęliście po przodkach. Możecie być dumni ze swej Małej Ojczyny, o której istnieniu wspomina książęcy dokument z 23 kwietnia 1231 r. Wiek szesnasty był dla waszego miasta „złotym wiekiem", wtedy bowiem wydało ono znanych ludzi nauki i kultury, jak astronom Mateusz i kompozytor Wacław. Szamotulską ziemię upodobała sobie Matka Boża, co potwierdziła licznymi łaskami, tak że w 1666 r. Jej cudowną ikonę przeniesiono z zamku do tej świątyni. Wasi ojcowie dali świadectwo swej miłości do polskiej ziemi uczestnicząc w powstaniu wielkopolskim. Takie dziedzictwo zobowiązuje!

Niech u tronu Bożego towarzyszy wam szczególne wstawiennictwo św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, który od dzisiaj jeszcze bardziej - niemal namacalnie, dzięki swojej relikwii - będzie obecny w życiu waszej wspólnoty parafialnej i waszego miasta. Uczcie się od niego, co to znaczy być dobrym pasterzem. Uczcie się od niego, jak owce powinny znać, czyli miłować pasterza. Uczcie się od niego, jak troszczyć się o jedność Chrystusowej owczarni, której stale zagrażają siły rozbijające jej jedność.

Niech wam towarzyszy duchowa obecność Tego, który był Piotrem naszych czasów, który wam złożył obietnicę daru i obecności w waszym mieście. Karol Wojtyła i Jan Paweł II dotrzymywał słowa. Niech dzisiejsza uroczystość utwierdzi w nas to przekonanie. Amen.

 

Stanisław Kardynał Dziwisz

Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: