Szklane Domy, MB Częstochowskiej 9 X 2011


Czytania: Prz 8, 2-35; Ga 4, 4-7; J 2, 1-11

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

1. W głębokie przeżycie dzisiejszej uroczystości koronacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej wprowadza nas czytanie ze starotestamentalnej Księgi Przysłów. Kościół sięga do zapisu z tej Księgi, mówiącego o mądrości Bożej, by ukazać wspaniałość postaci Matki Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jest Ona bowiem postacią nadzwyczajną, dlatego słusznie odnosimy do Niej pełne poezji słowa: „Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił, początek pyłu na ziemi" (Prz 8, 24-26). Bóg w swoich odwiecznych planach przygotował „arcydzieło". Przygotował Tę, która miała zostać Matką Zbawiciela, i w ten sposób uczestniczyć bezpośrednio w dziele pojednania nieba z ziemią.

 

„Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna" (Ga 4, 4). Ale wcześniej przygotował serce Maryi z Nazaretu, bo to w Jej łonie, pod Jej sercem miał się począć Jezus Chrystus, Syn Boży. W chwili zwiastowania usłyszała od anioła: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego" (Łk 1, 31-32). Odpowiedzią była Jej całkowita gotowość współpracy z Najwyższym Panem: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1, 38). Maryja została pierwszą wychowawczynią Jezusa. To w Niej rozpoznawał pierwszą twarz człowieka. Od Niej uczył się pierwszych słów. Do Niej kierował swe pierwsze uczucia, tak jak to czyni każde dziecko w odniesieniu do swojej Matki.

 

2. Dzisiejsza Ewangelia o cudzie w Kanie Galilejskiej przybliża nam postać Jezusa rozpoczynającego swoją misję, po trzydziestu latach prostego, ukrytego życia w Nazarecie. W tym wydarzeniu Maryja występuje już w szczególnej roli. Jest Matką Jezusa, ale jednocześnie świadoma jest Jego tożsamości i posłannictwa jako Syna Bożego. Ona jest Jego pierwszą uczennicą, całkowicie oddaną Jego zbawczej misji.

 

Epizod z uczty weselnej mówi wiele o Maryi, o Jej wrażliwości, ale także o Jej świadomości tego, kim jest Jej Syn. Była gościem, ale jednocześnie pilnym obserwatorem. Ona pierwsza zauważyła brak wina, co mogło okazać się kłopotliwe dla gospodarzy. Z tą sprawą zwraca się do Jezusa. Z krótkiej rozmowy z Nim wynika jednoznacznie, że jest przekonana, że to On może zaradzić potrzebie, i to w sposób nadzwyczajny. Świadczą o tym słowa wypowiedziane do sług, słowa przygotowujące ich do spełnienia niecodziennego polecenia ze strony Jezusa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5). A On im polecił, by napełnili wodą sześć stągwi kamiennych, a później dyskretnie przemienił wodę w wino. W ten sposób uczta i radość gości weselnych nie została zamącona. Był to pierwszy znak, jaki uczynił, aby uczniowie uwierzyli w Niego, w Jego mesjańskie posłannictwo.

 

3. Jezus przyszedł na ziemię, aby pojednać nas z Bogiem i wprowadzić na ucztę w niebie, która nigdy nie będzie miała końca. Mówią o tym czytania liturgiczne dzisiejszej, dwudziestej ósmej niedzieli zwykłej. Już prorok Izajasz zapowiadał, że Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich narodów ucztę „z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win" (Iz 25, 6). Wielokrotnie w Piśmie Świętym uczta przedstawiana jest jako obraz naszego życia wiecznego w królestwie niebieskim, jako symbol radości, jedności i obfitości Bożych darów. Bóg bowiem stworzył nas do życia i radości. Dlatego Jezus przyszedł na ziemię, aby uwolnić nas od niszczycielskich mocy zła i śmierci i przywrócić nam godność dzieci Bożych, dla których przygotowane jest miejsce przy stole w domu Ojca.

 

Wszyscy jesteśmy zaproszeni na ucztę w niebie. Warunkiem jest nasza odpowiedź na zaproszenie Jezusa, byśmy przyłączyli się do grona Jego uczniów i poszli za Nim jako naszym Panem i Zbawcą. Być uczniem Jezusa, to znaczy słuchać Jego słów i według nich układać swoje życie, by było zgodne z Ewangelią, z przykazaniem miłości Boga i bliźniego. Być uczniem Jezusa to znaczy potraktować poważnie słowa Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". Zdajemy sobie sprawę z naszych osobistych niewierności w tym zakresie. Jesteśmy również świadomi, że w świecie obecny jest nurt odrzucenia zaproszenia, jakie Bóg kieruje do człowieka. Wielu nam współczesnych chce sobie urządzić życie tak, jakby Bóg nie istniał, bo widzą w Bogu zagrożenie dla własnej wolności i autonomii, dla własnego szczęścia. A przecież Bóg niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje, bo pragnie zapewnić mu szczęście, którego nikt i nic nie pomniejszy.

 

4. Drodzy bracia i siostry, koronacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, patronki waszej świątyni i parafii jest szczególnym aktem oddania czci i hołdu Matce Jezusa Chrystusa. Księga Apokalipsy mówi o Niej: „Niewiasta obleczona w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu" (Ap 12, 1). Wniebowzięta Pani uczestniczy w chwale swego Syna, Króla Wszechświata. Matce Króla przysługuje tytuł Królowej. Maryja niewątpliwie zasłużyła sobie na ten tytuł towarzysząc od pierwszych chwil swojemu Synowi i Zbawicielowi, stając się Jego pierwszą wychowawczynią, ale także uczennicą i najwybitniejszym członkiem Kościoła - „wybranego plemienia, królewskiego kapłaństwa, narodu świętego".

 

Królowej przysługuje korona. Stąd zrodziła się tradycja, że już od wieków ozdabiamy niektóre wizerunki Najświętszej Maryi Panny królewskimi koronami. W tym pięknym i szlachetnym geście wyraża się nasza wiara i wdzięczność za to wszystko, co wniosła Ona i nadal wnosi w życie pielgrzymującego Kościoła, w życie każdej i każdego z nas. Królewska korona jest symbolem Jej boskiego macierzyństwa i wyjątkowego posłannictwa, które nadal trwa, bo wierzymy głęboko, że wspiera nas Ona nieustannie u tronu Najwyższego. W Maryi znajdujemy oparcie, do Niej się zwracamy w naszych potrzebach, do Niej zanosimy modlitwy i błagania, Jej powierzamy nasz los.

 

Wyjątkową rolę w dziejach naszego narodu odgrywa wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Do Niej pielgrzymują od wieków Polki i Polacy. Jej powierzają swoje najważniejsze sprawy osobiste, rodzinne i narodowe. Jednym z pielgrzymów jasnogórskich był Jan Paweł II. Podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, modlił się przed obrazem Czarnej Madonny tymi słowami: „Pomóż nam ujrzeć na nowo całą prostotę i godność chrześcijańskiego powołania! Spraw, aby nie brakowało «robotników w winnicy Pańskiej». Uświęcaj rodziny. Czuwaj nad duszą młodzieży i sercem dzieci. Pomóż w przezwyciężeniu wielkich zagrożeń moralnych, które w różnych narodach godzą w podstawowe środowiska życia i miłości. Daj nam odradzać się wciąż całym pięknem świadectwa dawanego Krzyżowi i Zmartwychwstaniu Twego Syna" (Akt oddania, 4 VI 1979).

 

Jakże wymowna jest rola Pani Częstochowskiej w naszym życiu, skoro Jej obrazy mamy również w naszych domach, a także w wielu świątyniach, jak to ma miejsce w waszej parafii. W ten sposób Matka Boża Częstochowska jest jeszcze bliżej swoich dzieci!

 

5. Nałożenie królewskich koron na skroń Matki Bożej jest zobowiązującym aktem. Oznacza on, że jeszcze bardziej pragniemy poszerzyć przestrzenie Jej obecności w naszych sercach, w naszych rodzinach i we wspólnocie parafialnej. Złote korony mają nam przypominać, że najwspanialszą koroną Królowej nieba i ziemi mamy być my sami! Zostaliśmy odkupieni Krwią Jej Syna. Mamy budować Jego królestwo miłości na ziemi.

 

Żywy przykład takiej postawy i takiego oddania Maryi zostawił nam błogosławiony Jan Paweł II. Dziś z całym Kościołem w Polsce obchodzimy XI Dzień Papieski. Jest to Dzień dziękczynienia za dar, jaki otrzymaliśmy w osobie i posłudze Piotra naszych czasów. Jak wiemy, kierował się On w swoim kapłańskim i pasterskim życiu hasłem: Totus Tuus. On rzeczywiście był cały dla Jezusa i Jego Ewangelii, dlatego był cały dla Maryi.

 

Beatyfikacja Jana Pawła II przybliżyła nam sekret jego życia, jego bezwarunkowe oddanie się Bogu. Znajdowało to swój wyraz w modlitwie, w nieustannej modlitwie, która splatała się ze służbą Kościołowi. Taki kształt przyjmowała jego osobista świętość: być całkowicie dla Boga, i dlatego być całym sercem dla innych. W ten sposób stał się przewodnikiem na drogach wiary dla całego Kościoła powszechnego, a jego oddziaływanie nie skończyło się z chwilą jego błogosławionej śmierci. On nadal nas inspiruje, wskazuje kierunek i wierzymy głęboko, że nam towarzyszy z nieba.

 

Przeżyjmy więc dzisiejszą uroczystość koronacji jako zobowiązanie do jeszcze większej odwagi w wyznawaniu wiary w życiu codziennym, do jeszcze większej spójności naszych postaw i czynów z programem Ewangelii, do jeszcze większej miłości. Niech nam w tym pomaga Ta, która została dana narodowi polskiemu jako „przedziwna pomoc i obrona", jako Pani i Królowa.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: