Tyniec, 30 VII 2009 70. rocznica powrotu Benedyktynów


Tyniec, 30 VII 2009

70. rocznica powrotu Benedyktynów

Czytania: Prz 2, 1-9; Dz 4, 32-35; Mt 19, 27-29

 

 

Czcigodny Ojcze Opacie,

Ojcowie i Bracia Benedyktyni,

szanowni Goście,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Na stronie internetowej Opactwa Benedyktynów w Tyńcu czytamy dzisiaj, 30 lipca 2009 roku: „Od powstania naszego klasztoru minęło 965 lat, 6 miesięcy i 29 dni..." Elektroniczny zegar uświadamia nam, że stajemy w obliczu niezwykłych dziejów jednej z najstarszych polskich wspólnot synów duchowych św. Benedykta z Nursji. Stajemy w obliczu dziejów wspólnoty ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, naznaczonej szczególnym rysem paschalnym. Są to bowiem dzieje życia, obumierania i ponownego powstawania do życia.

 

Sięgamy pamięcią do 1044 roku, w którym Kazimierz Odnowiciel ufundował w Tyńcu opactwo. Od samego początku ubogacało ono Kościół krakowski swoją modlitwą i wiarą, pracą i kulturą. Co więcej, pierwszy opat tyniecki Aron został piątym biskupem krakowskim, otrzymując ad personam tytuł arcybiskupa.

W pewnym sensie dzieje opactwa splatały się z dziejami narodu polskiego i Kościoła w Polsce. Lata rozbudowy kościoła i klasztoru, lata rozkwitu, promieniowania duchowego i apostolskiego przeplatały się z okresami zniszczeń, grabieży i pożarów. Opactwo wnosiło swój wkład w rozwój liturgii, szkolnictwa i kultury. Symbolem żywej obecności w kulturze narodu i Kościoła była biblioteka z jej cennym księgozbiorem. Opactwo przetrwało ponad stuletni okres (1604-1709) tak zwanej komendy, czyli narzucania przez królów opatów spoza konwentu. Aż nadszedł - po ludzku tragiczny - rok 1816, w którym władze austriackie skasowały opactwo.

 

Po 123 latach zaborów Polska odzyskała niepodległość. Również dokładnie po 123 latach, 29 lipca 1939 roku, benedyktyni powrócili do Tyńca. Było ich jedenastu - tylu, ilu liczyło grono Apostołów po zmartwychwstaniu Jezusa. Zaowocowała mądrość opactwa św. Andrzeja w Belgii, które w latach trzydziestych podjęło się formacji polskich kandydatów do zakonu. Zaowocowała mądrość metropolity krakowskiego Adama Sapiehy, który przekazał wzgórze dawnego opactwa dla nowej fundacji. Jakże nie wspomnieć dziś pierwszego opata odrodzonej wspólnoty - ojca Karola van Oosta OSB.

 

2. Przypomniałem w największym skrócie dzieje opactwa Tynieckiego, bo dzisiaj w sposób szczególny chcemy podziękować Opatrzności Bożej za siedemdziesiąt ostatnich lat w nowym, odrodzonym życiu opactwa i za to wszystko, czym jest ono dla współczesnego Kościoła w Polsce. Synowie św. Benedykta przybyli tutaj tuż przed wybuchem II wojny światowej. Dosłownie za pięć dwunasta. A po okrutnej wojnie nastały mroczne lata komunizmu. Ale życie i charyzmat wspólnoty benedyktyńskiej, podobnie jak i całego Kościoła, okazały się trwalsze od nieludzkich i absurdalnych totalitaryzmów.

 

Dziś wspólnota benedyktyńska w Tyńcu zajmuje szczególne miejsce na duchowej mapie Polski. Wierna swojemu charyzmatowi, łączy modlitwę z pracą, kontemplację tajemnicy Boga z otwarciem na człowieka, milczenie z przepowiadaniem Ewangelii na współczesnych areopagach kultury. Wspólnota tyniecka uprawia swój ogród i ziemię, pomna na wartość pracy rąk ludzkich, solidarna z rzeszą tych, dla których ta praca stanowi codzienny trud i podstawę utrzymania. Ale wspólnota tyniecka uprawia też wcale niełatwy ogród naszej chrześcijańskiej kultury. Wymieńmy tylko dzieło, zwane „Biblią Tysiąclecia", którą karmi się od kilku dziesięcioleci cały Kościół w naszej Ojczyźnie. Wymieńmy Wydawnictwo, ubogacające nas kolejnymi dziełami z zakresu duchowości i historii. Wymieńmy Dom Gości, gdzie odprawiający rekolekcje odnajdują odpowiedź na najważniejsze pytania związane z egzystencją człowieka: skąd się wziął na ziemi, dokąd zmierza, jaki sens ma jego miłość i cierpienie, jego praca i trud. Wymieńmy pracę naukową Ojców Benedyktynów, ich zaangażowanie „na zewnątrz" w środkach społecznego przekazu (kłaniamy się ojcu Leonowi Knabitowi!) i podejmowane prace duszpasterskie. Wymieńmy wreszcie jakże ważną pracę parafialną tutaj - w Tyńcu. Ta praca parafialna zespala w jedno życie wspólnoty benedyktyńskiej z życiem lokalnej wspólnoty ludzi, uprawiających wokół ziemię, zaangażowanych w życie Krakowa i Małopolski.

 

3. W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy pytanie Piotra, w którym niewątpliwie możemy odczytać rozterki tych, którzy zostawili wszystko, by pójść za Mistrzem z Nazaretu: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?" Pójść za Jezusem, to znaczy zostawić wszystko. To znaczy utożsamić się całkowicie z Jego osobą, z Jego programem, z Jego stylem, z Jego sposobem patrzenia na świat, na ludzi i na wydarzenia. Pójść za Jezusem to znaczy utożsamić się z Jego misją zbawienia człowieka. Pójść za Jezusem to znaczy być alter Christus - być jak On. To znaczy być dobrym, miłosiernym, przebaczającym, wspaniałomyślnym.

 

„Cóż więc otrzymamy?" Pójście za Jezusem nie gwarantuje żadnego ziemskiego sukcesu. Żadnego. Dowodem na to są dzieje opactwa tynieckiego, naznaczone trudnymi doświadczeniami, zniszczeniami, ingerencjami z zewnątrz, skazaniem na niebyt. Jezus nie obiecuje swoim uczniom żadnego ziemskiego sukcesu. Przecież On sam skończył na hańbiącym drzewie krzyża! Obiecuje co innego. Obiecuje, że w ostatecznym rozrachunku, u okresu dziejów, odnajdą się w przestrzeni sprawiedliwości, miłości, która nie będzie miała końca: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela" (Mt 19, 28).

 

Jezus obiecuje również, że radykalna decyzja pójścia za Nim nie pozostanie niezauważona. W jakiś sposób każda i każdy z nas jest powołany do podjęcia takiej decyzji. Posłuchajmy jeszcze raz słów Jezusa: „każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy" (Mt 19, 29). Chodzi po prostu o to, by w każdej sytuacji życiowej - w życiu kapłańskim i zakonnym, ale także w życiu małżeńskim - Jezus był na pierwszym miejscu. By był najważniejszy!

 

4. „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne" (Dz 4, 32). Te słowa z Dziejów Apostolskich, odnoszące się do pierwotnej wspólnoty zmartwychwstałego Pana, stara się realizować wspólnota tyniecka, podobnie jak inne wspólnoty zakonne Kościoła. Jakże ważne jest to świadectwo, trwające niemal od tysiąca lat! Uświadamiamy to sobie w sposób szczególny w dzisiejszych czasach, w obliczu kryzysu współczesnej ekonomii w wymiarze światowym. Zwrócił na to uwagę Ojciec Święty Benedykt XVI w swojej ostatniej encyklice Caritas in veritate - „Miłość w prawdzie". Stwierdza on jasno: „Rozwój potrzebuje chrześcijan z ramionami wzniesionymi do Boga w postawie modlitwy, chrześcijan kierujących się świadomością, że miłość pełna prawdy, caritas in veritate, która jest u początków autentycznego rozwoju, nie jest naszym wytworem, ale została nam podarowana. Dlatego również w najtrudniejszych i najbardziej złożonych chwilach, oprócz świadomego reagowania, powinniśmy przede wszystkim odwoływać się do Jego miłości. Rozwój zakłada wrażliwość na życie duchowe, poważne podejście do przeżywania ufności w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, miłości i przebaczenia, wyrzeczenia się samego siebie, przyjęcia bliźniego, sprawiedliwości i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne do przemiany «serc kamiennych» w «serca z ciała» (Ez 36, 26), tak by życie na ziemi uczynić «Bożym», i dlatego bardziej godnym człowieka" (n. 79).

 

5. Bracia i siostry, w duchu benedyktyńskiej lectio divina prośmy o trafne odczytanie słów z wysłuchanego dzisiaj fragmentu Księgi Przysłów: „Synu, [córko], jeśli przyjmiesz moje nauki i zachowasz u siebie wskazania; ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności swe serce; jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów, to bojaźń Pana zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga" (Prz 2, 1-5).

Prośmy dla nas wszystkich o dar mądrości, roztropności, rozsądku i bojaźni Bożej. Prośmy o dar odnajdywania Boga we wszystkich rzeczach, wydarzeniach, osobach. Prośmy o to słowami pięknej modlitwy Oblatów benedyktyńskich, którymi wszyscy w jakiś sposób jesteśmy:

 

Boże, nasz Ojcze,

Pragniemy prawdziwie Ciebie szukać, dążyć wytrwale do Ciebie za przewodem Ewangelii i niczego nie stawiać wyżej nad miłość Chrystusa.

Naucz nas modlitwy. Niech ona skłania nasze serca do słuchania Ciebie i przyjmowania Twojej Woli. Pomóż nam często znajdować czas na modlitwę. Niech nic nie będzie ważniejsze od Służby Bożej.

Powierzamy Twojej dobroci nasze rodziny i naszych bliskich, wszystkie wspólnoty benedyktyńskie, naszą Ojczyznę i cały Kościół oraz tych, którzy w tej chwili najbardziej potrzebują Twojej pomocy.

Pragniemy szanować wszystkich ludzi i służyć im z pokorą, jak samemu Chrystusowi.

Święty Benedykcie, módl się za nami.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: