Universidad Católica Argentina Doktorat honoris causa 18 listopada 2009


Universidad Católica Argentina

Doktorat honoris causa

18 listopada 2009

 


Eminencjo, Ekscelencje,

Magnificencjo,

dostojni przedstawiciele Władz,

czcigodni Profesorowie i Pracownicy administracji,

drodzy Studenci,

Panie i Panowie!

 

1. Z wdzięcznością przyjmuję dzisiaj doktorat honoris causa Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w Buenos Aires. Dziękuję Rektorowi i Władzom Uniwersytetu za podjętą decyzję i przyznanie mi tego zaszczytnego tytułu. Zdaję sobie sprawę, że to wyróżnienie wiąże się z największą przygodą mojego życia, jaką była służba u boku kardynała Karola Wojtyły, metropolity krakowskiego, który od pamiętnego 16 października 1978 roku został Pasterzem Kościoła powszechnego, przybierając imię Jana Pawła II. Poczytuję sobie za szczególny przywilej fakt, że przez trzydzieści dziewięć lat mogłem być codziennym świadkiem jego głębokiej wiary, niezachwianej nadziei oraz żarliwej miłości Boga i człowieka, która wyrażała się w niezmordowanej służbie Kościołowi i światu.

 

Wszystko zaczęło się bardzo prozaicznie, gdy pewnego dnia w 1966 roku arcybiskup Karol Wojtyła zaproponował mi, bym pomagał mu jako jego osobisty sekretarz. Oczywiście, nie mogłem sobie do końca wyobrazić, jak bardzo ta propozycja zmieni całe moje życia. Byłem wówczas młodym kapłanem i jedynym moim marzeniem była zwyczajna praca duszpasterska. Tymczasem kolejne dni i lata zaczęły układać inny scenariusz. Przez dwanaście lat towarzyszyłem Kardynałowi w jego codziennych zajęciach w Krakowie, w archidiecezji krakowskiej, a także na szerszym forum Kościoła w Polsce. Musimy pamiętać, że były to lata dyktatury komunistycznej w Polsce, narzuconej ideologii marksistowskiej, z gruntu obcej dla wiary i kultury narodu, który od tysiąca lat kształtował swoją tożsamość w oparciu o wartości Ewangelii.

 

Dwadzieścia siedem lat pontyfikatu Jana Pawła II były dla mnie szkołą, w której poznawałem codzienne i wielkie sprawy Kościoła. Poznawałem bogactwo wiary i odmienności kultur Kościołów lokalnych, a jednocześnie zadziwiającą jedność całego Kościoła powszechnego, pomimo oddziaływania sił odśrodkowych, podważających tę jedność.

Moja życiowa przygoda nie skończyła się z chwilą błogosławionej śmierci Jana Pawła II. Jako wykonawca jego testamentu, staram się być kustoszem pamięci o nim. On nadal jest obecny w myśli, w świadomości i pobożności milionów ludzi na całym świecie. Jego postawa i myśl nadal ma wpływ na życie Kościoła, na nasz sposób myślenia o Bogu i człowieku, na kształtowanie cywilizacji, która w jego zamierzeniach powinna być cywilizacją miłości.

 

2. W ubiegłym miesiącu minęło trzydzieści jeden lat od wyboru kardynała Karola Wojtyły na stolicę Piotrową w Rzymie. Ponieważ obyczaj akademicki przewiduje, żeby nowy doktor honoris causa wygłosił raczej krótki wykład - zwany lectio magistralis - pragnę jedynie wydobyć i przypomnieć kilka charakterystycznych aspektów pontyfikatu Jana Pawła II. Dzielę się własnym doświadczeniem, które w jakiejś mierze chce być świadectwem.

Uderza fakt, że nowy Papież bardzo szybko odnalazł się w swojej nowej i niezwykłej roli, nadającej uniwersalny rys jego tożsamości. Został pasterzem całego Kościoła i takim się przedstawił światu podczas inauguracji swojego pontyfikatu. Pamiętamy wypowiedziane wtedy przez niego słowa: „Pomóżcie Papieżowi i wszystkim, którzy chcą służyć Chrystusowi i przy pomocy władzy Chrystusowej służyć człowiekowi i całej ludzkości! Nie lękajcie się! Otwórzcie, co więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju" (22 X 1978, n. 5). Widzimy więc, że od samego początku Jan Paweł II poczuł się odpowiedzialnym za losy całego świata i niewątpliwie wpłynął na bieg współczesnej historii.


3. Jednym z aspektów tej postawy był stosunek Papieża do reżymów totalitarnych. Doświadczył osobiście podczas drugiej wojny światowej, czym jest obłąkana ideologia narodowego socjalizmu, która spowodowała bezmiar cierpienia i śmierci milionów niewinnych ofiar. Złowieszczym symbolem tej ideologii stał się obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, wzniesiony niedaleko od miejsca urodzenia przyszłego Papieża i od Krakowa.

 

Karol Wojtyła doświadczył również, czym jest bezbożny system komunistyczny, narzucony Polsce i sąsiednim krajom Europy Środkowo-Wschodniej. Ponad trzydzieści lat swego dojrzałego życia konfrontował się z tym systemem jako ksiądz i biskup. Dostrzegał zło w antagonistycznym dzieleniu społeczeństwa na klasy. Widział na własne oczy, że ofiarą walki z Bogiem i religią staje się sam człowiek, pozbawiony korzeni i horyzontu nadziei. Widział, że tak zwana dyktatura proletariatu w rzeczywistości oznaczała dyktaturę wymierzoną przeciw człowiekowi, każdemu człowiekowi, również człowiekowi ubogiemu i bezbronnemu. Widział, że hasło „proletariusze wszystkich krajów, łączcie się" było zwykłym sloganem, bo reżym komunistyczny nie budował wspólnoty ludzkiej, lecz ją dezintegrował.

 

W świetle tego, co powiedziałem, możemy zrozumieć stosunek Jana Pawła II do teologii wyzwolenia. Papież nie był przeciwny żywej teologii, przywracającej człowiekowi godność, przemieniającej serce człowieka, przynoszącej mu wolność, zmieniającej niesprawiedliwe struktury. Jan Paweł II głosił opcję na rzecz ubogich i był przeświadczony o ich szczególnym miejscu w misji Kościoła, bo przecież pamiętał o słowach Jezusa, wobec których żaden z Jego uczniów nie może przejść obojętnie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40). Jednakże Jan Paweł II nigdy nie godził się na tak zwany kompromis historyczny. Nigdy nie godził się z tym, że przyszłość świata może zależeć od marksizmu, bo wiedział z własnego doświadczenia, że tego rodzaju „lekarstwo" jest jeszcze gorsze od choroby dzikiego kapitalizmu.


4. Charakterystyczną cechą pontyfikatu Jana Pawła II były jego podróże apostolskie. Watykan stanowił zasadnicze miejsce jego służby Kościołowi i światu. Tu spędzał większość swych pracowitych dni, z pewnością w sposób mniej spektakularny, ale jakże ważny i istotny. Tu powstawały jego kolejne dokumenty - encykliki, adhortacje, listy apostolskie, przemówienia, katechezy i homilie. W Watykanie podejmował codziennie ważne decyzje dla Kościoła powszechnego i Kościołów lokalnych. Tu spotykał się regularnie ze swoimi najbliższymi współpracownikami, ale także z biskupami, politykami, i zwykłymi ludźmi.

Podejmując podróże, zwłaszcza zagraniczne, a było ich sto cztery, Jan Paweł II docierał do rzesz ludzi. Dynamizował przez to codzienną pracę i służbę Kościołów lokalnych. Najczęściej owocem jego pielgrzymek były nowe programy duszpasterskie na kolejne lata. Ponadto pielgrzymki Papieża dawały zwykłym ludziom silne poczucie przynależności do Kościoła powszechnego i umacniały Kościoły lokalne przez pogłębianie ich więzów ze Stolicą Apostolską.

 

Jan Paweł II był ojcem i synem Soboru Watykańskiego II. Konsekwentnie przez cały pontyfikat wprowadzał w życie postanowienia Soboru. Zarządzanie Kościoła uczynił bardziej kolegialnym. Regularnie zwoływał Synody Biskupów. Przekształcił Kurię Rzymską w bardziej międzynarodowy organizm, ubogacając jej pracę odmiennością kultur i doświadczeń Kościołów lokalnych.

 

Charakterystycznym rysem pontyfikatu Papieża, który przybył do Rzymu „z dalekiego kraju", było wspieranie ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Symbolem tej rzeczywistości było spotkanie w Asyżu 27 października 1986 roku przywódców i przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich, Wspólnot kościelnych oraz Religii świata, by prosili o dar pokoju, by przemówili jednym głosem do Boga i do ludzi na całym świecie. To szczególne dziedzictwo Jana Pawła II nadal jest żywe dzięki inicjatywom Wspólnoty Sant'Egidio. Dwa miesiące temu, we wrześniu, gościliśmy w Krakowie Międzynarodowy Kongres dla Pokoju „Ludzie i Religie".


5. Jan Paweł II, jako człowiek nauki i kultury, chętnie spotykał się ze środowiskami akademickimi. To było jego środowisko. W tym środowisku czuł się jak u siebie. Papież rozumiał ludzi nauki, bo był jednym z nich. Jednocześnie - właśnie jako Papież - prowadził ich w głąb, odsłaniał przed nimi wymiar transcendencji. Ukazywał ostateczny sens dociekań naukowych, szukania prawdy i dzielenia się nią, zwłaszcza z młodym pokoleniem. Przytoczę tylko jedną jego wypowiedź:

„Powołaniem każdego uniwersytetu jest służba prawdzie: jej odkrywanie i przekazywanie innym. (...) Człowiek ma żywą świadomość, iż prawda jest poza i «ponad» nim samym. Człowiek prawdy nie tworzy, ale ona sama się przed nim odsłania, gdy jej wytrwale szuka. Poznanie prawdy rodzi jedyną w swym rodzaju duchową radość (gaudium veritatis). Któż z was - mówił dalej Papież - w mniejszym lub większym stopniu nie przeżył takiego momentu w swojej pracy badawczej! (...) W tym przeżyciu radości z poznania prawdy - gaudium veritatis - można widzieć także jakieś potwierdzenie transcendentnego powołania człowieka, wręcz jego otwarcia się na nieskończoność. (...)

Człowiek współczesny was potrzebuje. Potrzebuje waszej naukowej dociekliwości, waszej wnikliwości w stawianiu pytań i uczciwości w szukaniu na nie odpowiedzi. Potrzebuje tej swoistej transcendencji, jaka jest właściwa uniwersytetom. Poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy. Jak ważne jest, by ludzka myśl nie zamykała się na rzeczywistość Tajemnicy, by człowiekowi nie brakowało wrażliwości na Tajemnicę, by nie brakowało mu odwagi pójścia w głąb!" (Kraków, 8 czerwca 1997, n. 4).

 

6. Ponieważ uniwersytet to również środowisko młodych ludzi, pozwólcie mi na koniec podzielić się refleksją nad postawą Jana Pawła II wobec młodych. Troska o młodzież od samego początku stała się jednym z głównych priorytetów jego pontyfikatu. Posiadał szczególny charyzmat bycia z młodymi i komunikowania z nimi. Otaczał ich szczególną miłością, jak mało kto ich rozumiał, był wrażliwy na ich problemy. Nie bał się stawiać im wysokich czy wręcz radykalnych wymagań. Sam określał się jako przyjaciel młodych, ale zawsze dodawał: „przyjaciel wymagający". Bycie z młodymi było głęboką potrzebą jego serca. Mówił do młodych nie tylko słowami, ale całym sobą, swoim uśmiechem, swoimi gestami. Był nie tylko nauczycielem, ale autentycznym świadkiem. Liczył na młodych i nigdy się na ich nie zawiódł. Widział w nich ważnych sprzymierzeńców w swojej misji. Dbał o to, aby w programie każdej pielgrzymki i wizyty duszpasterskiej nie brakowało nigdy spotkania z młodymi. Szukał ich, ale i oni go szukali. Gdzie tkwił sekret jego popularności wśród młodych? Odpowiadał na ich najgłębsze pragnienia i marzenia, które może zaspokoić tylko Jezus Chrystus. Dlatego mówił młodym o fascynującej tajemnicy, która jedynie w Jezusie Chrystusie znajduje swoje pełne wyjaśnienie. Młodzi właśnie tego szukali. I pozostali mu wierni do końca, kiedy wracał do domu Ojca. Słysząc ich śpiewy dochodzące z Placu św. Piotra, mógł powiedzieć: „Szukałem was, a teraz wy przychodzicie do mnie..." (2 IV 2005). To była ich odpowiedź na jego słowa wypowiedziane w dniu inauguracji pontyfikatu: „Wy jesteście przyszłością świata, nadzieją Kościoła. Wy jesteście moją nadzieją!" (22 X 1978).

 

7. Magnificencjo, Panie i Panowie! Jeszcze raz serdecznie dziękuję za tak zaszczytne wyróżnienie. Od dziś w sposób szczególny należę do wspólnoty Waszego Uniwersytetu. Będę się starał nie przynosić Wam ujmy.

Dziękuję Wam za wzruszającą pamięć o Słudze Bożym Janie Pawle II. Niech ideały, którymi on się kierował w życiu, będą naszymi wspólnymi ideałami.

Dziękuję bardzo!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: