Uniwersytet Bukaresztański Doktorat Honoris Causa, 19 V 2011


UNIWERSYTET BUKARESZTAŃSKI DOKTORAT HONORIS CAUSA, 19 MAJA 2011
Ekscelencje,

Magnificencjo,

czcigodni Profesorowie i Pracownicy administracji,

drodzy Studenci,

Panie i Panowie!

 

1. Z wielką wdzięcznością przyjmuję dzisiaj doktorat honoris causa Uniwersytetu w Bukareszcie. Dziękuję Rektorowi i Władzom Uniwersytetu za podjętą decyzję i przyznanie mi tego zaszczytnego tytułu. Zdaję sobie doskonale sprawę, że to wyróżnienie pozostaje w ścisłym związku z moją wieloletnią służbą u boku Papieża Jana Pawła II.

 

Początki były bardzo prozaiczne. Czterdzieści pięć lat temu, na jesieni 1966 roku, poprosił mnie, abym został jego sekretarzem i kapelanem. Byłem wtedy młodym księdzem, trzy lata po święceniach kapłańskich, które otrzymałem z jego rąk jako arcybiskupa metropolity krakowskiego. Oczywiście, wyrażając zgodę na tę propozycję nie mogłem sobie uświadomić do końca, że zaczyna się najważniejsza przygoda mojego życia, która ukształtuje moją osobowość i tożsamość.

 

Współpraca z kardynałem Karolem Wojtyłą w Krakowie trwała 12 lat. Mogłem z bliska obserwować jego codzienny tryb życia. Mogłem być świadkiem jego modlitwy i pracy, jego spotkań z ludźmi i podejmowania decyzji. Mogłem śledzić z bliska jego twórczość intelektualną. Najważniejsze teksty pisał w kaplicy. Święta przestrzeń przy ołtarzu była miejscem jego stałego dialogu z Bogiem, ale również jego dialogu z człowiekiem i współczesnym światem. Owocem tej refleksji były powstające kolejno książki, artykuły, przemówienia i homilie. Pasterz Kościoła krakowskiego posiadł niezwykły dar łączenia intensywnej pracy intelektualnej z dynamiczną działalnością duszpasterską. Nie zapominajmy, że lata jego pasterskiej posługi w Polsce przypadają na trudny okres w historii Polski i pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Był to czas dyktatury totalitarnej ideologii ateistycznej. Walka z Bogiem i wiarą oznaczała jednocześnie walkę wymierzoną przeciw człowiekowi, przeciw jego godności jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże, istoty obdarzonej wolnością decydowania o swoim losie.

 

Dzień 16 października 1978 roku zmienił wszystko w dotychczasowym życiu kardynała Karola Wojtyły. Został wybrany Biskupem Rzymu, a więc jednocześnie pasterzem Kościoła katolickiego. Ten dzień zmienił również radykalnie moje dotychczasowe życie. Nowo wybrany Papież Jan Paweł II poprosił mnie zaraz po wyborze, bym pozostał u jego boku jako sekretarz. Ta nowa, rzymska i watykańska przygoda trwała dla mnie niemal dwadzieścia siedem lat, aż do śmierci Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 roku.

 

2. Ponieważ akademicka tradycja przewiduje, żeby nowy doktor honoris causa wygłosił krótki wykład - zwany lectio magistralis - pragnę w ramach tego zaszczytnego zadania przypomnieć jedynie kilka charakterystycznych aspektów pontyfikatu Jana Pawła II. Czynię to dzieląc się własnym doświadczeniem. Niech ono będzie również świadectwem.

 

Wstępując na stolicę świętego Piotra w Rzymie, Jan Paweł II przynosił z sobą polskie doświadczenie. Uformowała go polska kultura i polska historia, związana głęboko z chrześcijańską kulturą i tradycją. Polska przyjęła chrzest w 966 roku i pozostawała zawsze w kręgu kultury łacińskiej, choć otwarta była na tradycję wschodnią, którą żyły kraje sąsiadujące z nią.

 

Uderza fakt, że nowy Papież bardzo szybko odnalazł się w swojej nowej i niezwykłej roli, nadającej uniwersalny rys jego tożsamości. Został pasterzem Kościoła katolickiego i takim się przedstawił światu podczas inauguracji swojego pontyfikatu, 22 października 1978 roku. Pamiętamy wypowiedziane wtedy przez niego słowa: „Pomóżcie Papieżowi i wszystkim, którzy chcą służyć Chrystusowi i przy pomocy władzy Chrystusowej służyć człowiekowi i całej ludzkości! Nie lękajcie się! Otwórzcie, co więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju" (22 X 1978, n. 5). Widzimy więc, że od samego początku Jan Paweł II poczuł się odpowiedzialnym za losy świata i niewątpliwie jego pontyfikat w znacznym stopniu wpłynął na bieg współczesnej historii.


3. Na postawę Papieża pochodzącego z Polski niewątpliwie oddziaływało jego osobiste doświadczenie dwóch reżymów totalitarnych dwudziestego wieku. Doświadczył osobiście podczas drugiej wojny światowej, czym była nieludzka ideologia narodowego socjalizmu, która spowodowała bezmiar cierpienia i śmierci milionów niewinnych ofiar. Okrutnym symbolem tej ideologii stał się obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, wzniesiony niedaleko od Wadowic - miejsca urodzenia przyszłego Papieża, i od Krakowa, w którym młody Karol Wojtyła spędził lata wojny jako robotnik w kamieniołomach, a następnie jako student teologii w tajnym seminarium duchownym. W obozie Auschwitz-Birkenau unicestwiono ponad milion istnień ludzkich z wielu krajów Europy, zwłaszcza Żydów i Polaków.

 

Karol Wojtyła doświadczył również, czym jest bezbożny system komunistyczny, narzucony Polsce i sąsiednim krajom Europy Środkowo-Wschodniej. Ponad trzydzieści lat swego dojrzałego życia konfrontował się z tym systemem jako ksiądz i biskup. Narzucona Polsce ideologia marksistowska była z gruntu obca naszej kulturze i duchowości. Ta ideologia była również obca dlatego, że - jak twierdził często Jan Paweł II - zawierała w sobie „błąd antropologiczny". Budowała wizję świata i człowieka pozbawionego fundamentu, źródeł i korzeni. Pozbawionego nadziei. Ideologia komunistyczna dzieliła antagonistycznie społeczeństwo na obce sobie klasy. Tak zwana dyktatura proletariatu w rzeczywistości oznaczała dyktaturę wymierzoną przeciw człowiekowi, każdemu człowiekowi, również człowiekowi ubogiemu i bezbronnemu. Hasło „proletariusze wszystkich krajów, łączcie się" było zwykłym sloganem, bo reżym komunistyczny nie budował wspólnoty ludzkiej. System zrywał więzi międzyludzkie, antagonizował. Dlatego Jan Paweł II nigdy nie godził się na tak zwany kompromis historyczny. Nigdy nie godził się z tym, że przyszłość świata może zależeć od marksizmu, bo wiedział z własnego doświadczenia, że tego rodzaju „lekarstwo" jest jeszcze gorsze od choroby dzikiego kapitalizmu.

Nie ulega wątpliwości, że Jan Paweł II wniósł znaczący wkład w upadek systemu komunistycznego w naszych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Sam jego wybór na Papieża był potężnym wyzwaniem dla tego systemu. W Polsce ten wybór był prawdziwym wstrząsem. Z jednej strony obudził ogromne nadzieje w narodzie, a z drugiej podminował system polityczny. Ujawniło się to niecały rok później, podczas pierwszej podróży i wizyty Jana Pawła II w jego ojczyźnie, w czerwcu 1979 roku. Powiedział wtedy w Warszawie: „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa - to znaczy klucz do zrozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi" (2 VI 1979, n. 3). Te słowa Jana Pawła II stanowiły wyzwanie rzucone całemu systemowi komunistycznemu! Przemawiał w imieniu tych, którym odebrano głos.

 

W następnym roku po wypowiedzeniu tych słów, w Polsce powstała „Solidarność" - pierwszy w krajach komunistycznych wolny związek zawodowy. I choć trzeba było jeszcze czekać dziewięć lat, w końcu system komunistyczny upadł w Polsce w 1989 roku, a potem w pozostałych krajach, w tym również w Rumunii.

 

4. Jan Paweł II przygotowywał się długo do podróży i odwiedzenia waszego kraju. Była to jego pierwsza wizyta w kraju, w którym znaczna większość społeczeństwa należy do Kościoła prawosławnego. Dlatego był wdzięczny patriarsze Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego Teoktystowi za zaproszenie, a następnie za tak serdeczne przyjęcie. Już w pierwszym dniu przed katedrą patriarchalną powiedział: „Chrystus jest od początku obecny w dziejach narodu rumuńskiego. Czyż można bowiem zapomnieć, że ewangelizacja oraz narodziny pierwszych chrześcijańskich wspólnot zbiegły się w czasie z powstaniem waszego starożytnego i szlachetnego narodu? Czyż można nie przyznać z wdzięcznością, że Ewangelia od samego początku przeniknęła do głębi jego życie i obyczaje, stając się źródłem cywilizacji oraz zasadą łączącą różne nurty jego kultury?" (7 V 1999, n. 2).

 

Stają mi dziś przed oczyma wszystkie ważne momenty tamtej papieskiej wizyty w Bukareszcie w 1999 roku. Jakże nie wspomnieć wspaniałej prawosławnej Służby Bożej na placu Unirii. Do dzisiaj słyszę wołanie zgromadzonych ogromnych tłumów: Unitate, unitate w odpowiedzi na widok modlących się razem i obejmujących w braterskim uścisku Patriarchy Teoktysta i Papieża Jana Pawła II. W tym ekumenicznym wołaniu dochodziła do głosu tęsknota ludu Bożego za jednością wszystkich uczniów Jezusa, który w Wieczerniku modlił się: ut unum sint - aby stanowili jedno (J 17, 21). Wspominam spotkanie Papieża z Patriarchą i członkami Świętego Synodu. Wspominam także Służbę Bożą Kościoła greckokatlickiego w katedrze św. Józefa oraz liturgię Kościoła łacińskiego w parku Podul Izvor, w której uczestniczył Patriarcha.

 

Podczas wizyty złożonej prezydentowi Republiki Ojciec Święty nawiązał do trudnej przeszłości Rumunii, ale jego słowa tchnęły nadzieją. Mówił wtedy: „Czterdziestoletni okres panowania komunizmu pozostawił ślady i blizny w ciele i w pamięci waszego narodu (...). Wasz naród posiada bogate, choć jeszcze nie odkryte, zasoby wiary w siebie i solidarności. Silny tymi wartościami, winien uczyć się sztuki życia razem, która jest najwyższym wyrazem duchowości i wartości ludzkich. Solidarność i zaufanie nakazują wszystkim uczestnikom życia społecznego działać we wzajemnym porozumieniu i respektować różne obszary kompetencji, domaga się także osobistego zaangażowania i uczciwości od tych wszystkich, którzy mają zarządzać sprawami społecznymi. Na tej podstawie można tworzyć wspólną przyszłość" (7 V 1999, n. 7).

 

Jan Paweł II wspominał często to, co przeżył podczas wizyty w waszym kraju. Przyjął później uroczyście patriarchę Teoktysta w Watykanie i cieszył się, że w listopadzie 2000 roku otrzymał on doktorat honoris causa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie on sam przez wiele lat był profesorem.

 

5. Jan Paweł II, jako człowiek nauki i kultury, chętnie spotykał się ze środowiskami akademickimi. To było jego środowisko. Papież rozumiał ludzi nauki, bo był jednym z nich. Jednocześnie prowadził ich w głąb, odsłaniał przed nimi wymiar transcendencji. Ukazywał ostateczny sens dociekań naukowych, szukania prawdy i dzielenia się nią, zwłaszcza z młodym pokoleniem. Przytoczę tylko jedną jego wypowiedź:


Powołaniem każdego uniwersytetu jest służba prawdzie: jej odkrywanie i przekazywanie innym. (...) Człowiek ma żywą świadomość, iż prawda jest poza i «ponad» nim samym. Człowiek prawdy nie tworzy, ale ona sama się przed nim odsłania, gdy jej wytrwale szuka. Poznanie prawdy rodzi jedyną w swym rodzaju duchową radość (gaudium veritatis). (...) Człowiek współczesny - mówił Jan Paweł II - was potrzebuje. Potrzebuje waszej naukowej dociekliwości, waszej wnikliwości w stawianiu pytań i uczciwości w szukaniu na nie odpowiedzi. Potrzebuje tej swoistej transcendencji, jaka jest właściwa uniwersytetom. Poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy. Jak ważne jest, by ludzka myśl nie zamykała się na rzeczywistość Tajemnicy, by człowiekowi nie brakowało wrażliwości na Tajemnicę, by nie brakowało mu odwagi pójścia w głąb!" (Kraków, 8 czerwca 1997, n. 4).

 

Jan Paweł II wszedł ostatecznie w przestrzenie Tajemnicy 2 kwietnia 2005 roku, odchodząc z tego świata. Paradoksalnie jego wpływ i oddziaływanie trwa nadal we współczesnym świecie. Zostawił po sobie ogromne dziedzictwo myśli i nauczania, ale przede wszystkim zostawił świadectwo człowieka oddanego sprawie Boga i sprawie drugiego człowieka. Trzy tygodnie temu, 1 maja, doczekał się beatyfikacji, czyli oficjalnego uznania swojej świętości. Pozostaje więc w naszej pamięci i świadomości nie tylko jako nauczyciel, ale również jako świadek Transcendencji, jako człowiek Boży.

 

6. Magnificencjo, Panie i Panowie! Jeszcze raz serdecznie dziękuję za tak zaszczytne wyróżnienie. Od dziś w sposób szczególny należę do wspólnoty Waszego Uniwersytetu. Od dziś jeszcze bardziej związany jestem z Rumunią i wszystkimi jej obywatelami, z jej dziedzictwem ducha i kultury. Wasze aspiracje i nadzieje stają się moimi aspiracjami i nadziejami.

 

Dziękuję bardzo!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: