Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie


Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
Doktorat honoris causa
03.07 2008 r.

 

Magnificencjo,
Dostojni Członkowie Senatu, Czcigodni Profesorowie, Wykładowcy i Pracownicy administracji,
Drodzy Studenci,
Drodzy Państwo!

 

l. Z wdzięcznością przyjmuję dzisiaj doktorat honoris causa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Dziękuję Panu Rektorowi i Senatowi Uniwersytetu za podjętą decyzję i przyznanie mi tego zaszczytnego tytułu. Przyjmuję go z radością, zdając sobie równocześnie sprawę, że wyróżnienie to wykracza daleko poza moją osobę i moją posługę w Kościele. Wyróżnienie znajduje odniesienie do daru, jaki Kościół i współczesny świat otrzymał w osobie Karola Wojtyły - człowieka, który od 16 października 1978 roku przybrał imię Jana Pawła II.


Gdy pewnego dnia w 1966 roku arcybiskup metropolita krakowski Karol Wojtyła zaproponował mi, bym pomagał mu jako jego osobisty sekretarz, oczywiście nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, w jak wielkiej przygodzie zaczynam uczestniczyć. Kolejne lata i dziesięciolecia, dzień po dniu, zapisywały scenariusz tej przygody. Ona trwa po dzień dzisiejszy. Trwa nadal po błogosławionej śmierci Jana Pawła II. Przecież On jest nieprzerwanie obecny w myśli, w świadomości, w codziennym życiu i pobożności milionów ludzi na całym świecie. Zdaję sobie sprawę, że moja osobista przygoda z Janem Pawłem II jest tylko małą cząstką szerszej i głębszej rzeczywistości - tego wszystkiego, co wniósł on w życie Kościoła, ale także we współczesną kulturę, w sposób myślenia o Bogu i człowieku, w kształtowanie cywilizacji, której na imię cywilizacja miłości.

 

2. W tym roku mija trzydzieści lat od wyboru kardynała Karola Wojtyły na stolicę Piotrową w Rzymie. Ponieważ obyczaj akademicki przewiduje, żeby nowy doktor honoris causa wygłosił/w miarę krótki wykład -lectio coram - pragnę wydobyć i przypomnieć z tego trzydziestolecia kilka charakterystycznych aspektów pontyfikatu naszego Rodaka. Mówię z własnego doświadczenia i zdaje sobie sprawę, że to doświadczenie w jakiejś mierze staje się świadectwem o pontyfikacie Jana Pawła II.

Co przeżywał on sam w październikowy wieczór przed trzydziestu laty? Jeżeli dla nas wszystkich był to prawdziwy wstrząs, to co działo się w sercu człowieka, który miał zostać Zastępcą Chrystusa na ziemi i Następcą Apostoła Piotra? On sam, zachowując należną dyskrecję, wypowiedział się kilka razy na ten temat. Jak zmierzył się z ciężarem tak niebotycznego powołania? Jako człowiek wiary, zawierzył wszystko Bogu. Zawierzył wszystko Jezusowi Chrystusowi i Jego Matce. Taki był spontaniczny odruch jego umysłu i serca. Taki był styl jego kapłańskiej postawy. Postawa zawierzenia pozwoliła mu odzyskać wewnętrzny spokój i jednocześnie poszerzyć przestrzeń serca, tak by znalazły w nim miejsce wszystkie sprawy Kościoła powszechnego i w jakiejś mierze całej ludzkości. Pamiętamy pierwsze dni pontyfikatu. Pierwsze spotkania. Pierwsze wystąpienia. Jan Paweł II niemal "w marszu" odnalazł się w swej nowej, niezwykłej roli. My ¬najbliżsi współpracownicy - też dorastaliśmy do nowych zadań i wyzwań.


W krótkim czasie nowy Papież przyswoił sobie uniwersalny rys swojej - w pewnym sensie nowej ¬tożsamości. Odtąd miał być dla wszystkich. Dosłownie dla wszystkich! Dla ludzi w najdalszych zakątkach świata. I takim przedstawił się światu podczas inauguracji swojego pontyfikatu, 22 października. Do dziś rozbrzmiewają wypowiedziane wtedy przez niego słowa: "Pomóżcie Papieżowi i wszystkim, którzy chcą służyć Chrystusowi i przy pomocy władzy Chrystusowej służyć człowiekowi i całej ludzkości! Nie lękajcie się! Otwórzcie, co więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju" (n. 5). Widzimy więc, że od samego początku Jan Paweł II poczuł się odpowiedzialnym za losy całego świata. Tę świadomość pogłębiał przez cały pontyfikat. Duchowy i moralny autorytet, jaki sobie zdobył, sprawiał, że wsłuchiwano się uważnie w jego głos w wielu decyzyjnych ośrodkach władzy, choć oczywiście nie zawsze ten jego głos był do końca wysłuchiwany.

 

3. Zachowuję w pamięci entuzjazm, jaki wywoływała osoba i styl sprawowania posługi przez nowego Papieża. Ten entuzjazm był widoczny w Rzymie podczas środowych audiencji i wizyt duszpasterskich w rzymskich parafiach. Entuzjazm był widoczny podczas kolejnych podróży apostolskich zarówno we Włoszech, jak i w innych krajach. Jan Paweł II odczytał poprawnie nowe znaki czasu. Wiedział, że nie może rezydować tylko w Watykanie, choć tam wypełniał swoje podstawowe zadania, najczęściej w sposób niewidoczny dla oczu. W Watykanie powstawały kolejne encykliki, adhortacje, listy apostolskie, przemówienia, katechezy i homilie. W Watykanie podejmował codziennie ważne decyzje dla Kościoła powszechnego i Kościołów lokalnych. W Watykanie spotykał się regularnie ze swoimi najbliższymi współpracownikami, ale także z biskupami, politykami, i zwykłymi ludźmi. W Watykanie miał swoją prywatną kaplicę, gdzie spędzał wiele godzin na modlitwie.


Podróże, zwłaszcza zagraniczne, a było ich sto cztery, przerywały zwykły rytm pracy i zbliżały Papieża do ludzi, do nowych sytuacji i wyzwań. Te podróże poprzedzały wielomiesięczne przygotowania zarówno w Watykanie, jak i w Kościołach lokalnych, dlatego stawały się ważnym wydarzeniem i często owocowały solidnym programem duszpasterskim na następne lata.
Czyż trzeba przypominać pierwszą podróż Jana Pawła II do ojczystego kraju w 1979 roku? Wszyscy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji tej podróży dla scenariusza wydarzeń społecznych i politycznych w Polsce, które doprowadziły do odzyskania przez nasz kraj wolności i uwolnienia się od totalitarnej ideologii. Wydaje się, że przykład Polski podziałał niczym katalizator i doprowadził do upadku systemu komunistycznego w Europie Środkowo¬ - Wschodniej. Pontyfikat Papieża rodem ze zniewolonego kraju doprowadził do wolności ogromny obszar naszego globu.

 

4. Mówiąc o entuzjazmie towarzyszącym pontyfikatowi Jana Pawła II, nie możemy zapomnieć o krytyce, z jaką się spotykał. Jan Paweł II nie był wygodnym Papieżem. Mówił
jasno i zdecydowanie. Nie szukał kompromisów. Nazywał zło - złem, a dobro - dobrem. Stawał zawsze w obronie życia, od poczęcia do naturalnej śmierci. Stawał w obronie godności człowieka. Bronił praw narodów zniewolonych wyzyskiwanych. Potępiał wojny i wszelkie przejawy przemocy i terroryzmu. Stał się niebezpieczny dla reżymów totalitarnych, bo upominał się o prawo każdego człowieka do prawdy i wolności.
Dziś, z perspektywy czasu, widzimy wyraźnie, że dynamiczny pontyfikat stanowił śmiertelne niebezpieczeństwo dla mrocznych sił, radykalnie kwestionujących jego program. Sprzeciw doszedł do zenitu 13 maja 1981 roku. Minęło od tego czasu dwadzieścia siedem lat, ale nadal nie mogę o tym mówić bez wzruszenia. Podtrzymywałem krwawiącego, gasnącego w oczach Papieża. Znamy szczegóły kolejnych minut, godzin i dni tego dramatycznego wydarzenia. Opisałem je w książce "Świadectwo", by dać świadectwo prawdzie. Pozostanie głęboką tajemnicą fakt, że Ojciec Święty przeżył ten zamach i że mógł nadal pełnić swoją Piotrową posługę przez kolejne dwadzieścia cztery lata. Opatrzność czuwała. Matka Boża czuwała. Jan Paweł II był potrzebny światu!

 

5. Zostawił po sobie olbrzymi dorobek intelektualny. Pozostawił teksty, które jeszcze przez wiele lat będą inspirować wszystkich, którym leży na sercu dobro człowieka. Jan Paweł II pracował intensywnie. Często spod jego ręki wychodziły ważne teksty, które tworzył w bardzo krótkim czasie. Byłem tego świadkiem. Oczywiście, samo pisanie poprzedzone było studium i modlitwą. Pomagała mu rozległa wiedza oraz pogłębiona, osobista wizja spraw Boga, świata i człowieka. W tym kontekście mógł wnikliwie rozpatrywać różne szczegółowe sprawy i problemy.
Jan Paweł II nie tylko pisał i przemawiał. On przede wszystkim słuchał. Wsłuchiwał się w problemy współczesnego człowieka. Spotykał żywych ludzi ze wszystkich stron świata. Dużo czytał. Dysponował pogłębionym spojrzeniem na otaczającą nas rzeczywistość. Dochodziły do niego różne głosy, różne oczekiwania i postulaty, nieraz sprzeczne między sobą. Potrzebny więc był dar rozeznania. A Ojciec Święty dysponował tym darem w wybitnym stopniu. Potrafił odróżnić to, co ważne, autentyczne, Boże - od tego, co pozorne, złudne, prowadzące do nikąd. Dlatego mógł pewną ręką kierować łodzią Kościoła, pozostając wiernym tradycji, ale otwierając się na nowe potrzeby, szanse i wyzwania.
Znany jest wkład Jana Pawła II w zbliżenie wielkich religii świata i w dialog międzyreligijny. Symbolem tego stało się spotkanie modlitewne w Asyżu w 1986 roku oraz wizyta w rzymskiej synagodze. Ojciec Święty oddany był całą duszą sprawie ekumenizmu słusznie uważając, że istniejące podziały między uczniami Chrystusa są zgorszeniem dla świata i osłabiają działalność ewangelizacyjną.

 

6. Jan Paweł II, sam jako człowiek nauki i kultury, chętnie spotykał się ze środowiskami akademickimi. To było jego środowisko. W tym środowisku czuł się naprawdę znakomicie. W tym środowisku wypowiadał się o sprawach zasadniczych. Jakże nie wspomnieć tu jego spotkania z Rektorami polskich uczelni w Krakowie, 8 czerwca 1997 roku. Powiedział wtedy: "Powołaniem każdego uniwersytetu jest służba prawdzie: jej odkrywanie i przekazywanie innym. (...) Człowiek ma żywą świadomość, iż prawda jest poza i «ponad» nim samym. Człowiek prawdy nie tworzy, ale ona sama się przed nim odsłania, gdy jej wytrwale szuka. Poznanie prawdy rodzi jedyną w swym rodzaju duchową radość (gaudium veritatis). Któż z was, drodzy państwo - mówił dalej Papież ¬ w mniejszym lub większym stopniu nie przeżył takiego momentu w swojej pracy badawczej! (...) W tym przeżyciu radości z poznania prawdy - gaudium veritatis - można widzieć także jakieś potwierdzenie transcendentnego powołania człowieka, wręcz jego otwarcia się na nieskończoność.

 

Jeżeli dzisiaj, jako Papież, jestem tutaj z wami - ludźmi nauki - to po to, aby wam powiedzieć, że człowiek współczesny was potrzebuje. Potrzebuje waszej naukowej dociekliwości, waszej wnikliwości w stawianiu pytań i uczciwości w szukaniu na nie odpowiedzi. Potrzebuje tej swoistej transcendencji, jaka jest właściwa uniwersytetom. Poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy. Jak ważne jest, by ludzka myśl nie zamykała się na rzeczywistość Tajemnicy, by człowiekowi nie brakowało wrażliwości na Tajemnicę, by nie brakowało mu odwagi pójścia w głąb?" (n. 4).


Dla mnie osobiście te słowa odsłaniają bardzo charakterystyczny rys osobowości Jana Pawła II. Papież rozumiał ludzi nauki. Papież solidaryzował się z nimi, bo był
jednym z nich. Jednocześnie - jako Papież - prowadził ich w głąb, odsłaniał przed nimi wymiar transcendencji. A więc ukazywał ostateczny sens dociekań naukowych, szukania prawdy i dzielenia się nią, zwłaszcza z młodym pokoleniem.

 

7. Nie pora dzisiaj, by mówić o więzach łączących kardynała Karola Wojtyłę z Olsztynem oraz z Warmią i Mazurami. Owiane legendą są jego wielokrotne wakacje kajakowe na tej pięknej ziemi. Dziś wspomnę tylko, że Kardynał był w Olsztynie miesiąc przed swoim wyborem na stolicę Piotrową, dokładnie 15 września 1978 roku. Był to dzień pogrzebu śp. biskupa Józefa Drzazgi. Mówił wtedy między innymi:
"Na tych ziemiach - pamiętamy dobrze - w różny sposób starano się podwyższać Krzyż Chrystusa. Były takie czasy, odległe, kiedy czyniono to przy pomocy miecza (...). Tej metodzie sprzeciwiała się służebnica Boża królowa Jadwiga (...), także na Soborze w Konstancji rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, wielki Paweł Włodkowic. (...) Jeżeli przed kilkudziesięciu laty znów Polska wróciła na ziemię Warmii i Mazur, do tej diecezji, jeżeli przyszli tutaj znowu polscy biskupi i kapłani, to może dalekim tłem, a równocześnie głębokim uzasadnieniem dla tego dziejowego procesu była właśnie ta prawda o podwyższeniu Krzyża w sercach ludzkich; i ta metoda błogosławionej królowej wawelskiej, i ta nauka Pawła Włodkowica".


Podczas podróży apostolskich do Polski, Jan Paweł II nie mógł pominąć Olsztyna. To był czerwiec 1991 roku. Jak pamiętamy, tematem homilii papieskich był wtedy Dekalog. W Olsztynie Papież mówił o ósmym przykazaniu: "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Padały wtedy mocne słowa: "Tym przykazaniem Bóg Przymierza szczególnie daje poznać, że człowiek jest stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Dlatego właśnie całe ludzkie postępowanie poddane jest wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest złem. Doświadczamy tego w różnych wymiarach i w różnych układach. (...) Wolność publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie zapewnia ona wolności słowa. Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych ¬dla tych na przykład, którzy różnią się narodowością, religią
lub poglądami. Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężyć w dyskusji i obronić swoje - może właśnie błędne ¬stanowisko" (6 VI 1991, n. 5).
Widzimy, że Papież potrafił nazywać rzeczy po imieniu. Czynił to po to, by odsłaniać przed ludźmi świat prawdziwych wartości i bronić godności człowieka. Czynił to do końca. Ostatnią kartę swojego pracowitego i świętego życia zapisał cierpieniem. To była pieczęć na tym wszystkim, czego nauczał i czego dokonał.

 

8. Magnificencjo, szanowni Państwo! Jeszcze raz serdecznie dziękuję za tak zaszczytne wyróżnienie. Odbieram Je również jako pragnienie Uniwersytetu Warmińsko¬ - Mazurskiego, by związane z nim środowisko krzewiło wartości, w które wierzył i którym służył Jan Paweł II. Ja też utożsamiam się z tymi wartościami. Tymi wartościami żyję. Od dziś w sposób szczególny należę do wspólnoty Waszego Uniwersytetu. Będę się starał pozostać wiemy naszym wspólnym ideałom. Dziękuję bardzo!

 

Stanisław Kardynał Dziwisz
Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: