Uroczystość Wszystkich Świętych, Cmentarz Rakowicki 1 XI 2010



Czytania: Ap 7, 2-4. 9-14; 1 J 3, 1-3; Mt 5, 1-12a


Wprowadzenie


Drodzy Bracia i Siostry,

 

raz w roku, w uroczystość Wszystkich Świętych, a jednocześnie w przeddzień wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, sprawujemy Eucharystię w niecodziennej scenerii. Tę scenerię stanowi Cmentarz Rakowicki z tysiącami grobów naszych bliskich, krewnych i przyjaciół, a także nieznanych nam z imienia braci i sióstr. Na tym cmentarzu zapisana jest historia nie tylko naszego miasta, ale i naszego narodu. Tutaj bowiem spoczywają bohaterowie narodowi, uczeni i artyści; żołnierze, którzy na różnych frontach walczyli z wrogiem naszej ojczyzny. Spoczywają również kapłani, zakonnicy i siostry zakonne. W historii, którą oni wszyscy tworzyli, w wielkim dziedzictwie naszych przodków zakorzenia się i z niego wyrasta „dziś" naszego miasta, naszej Ojczyzny i każdego z nas.

Oni wszyscy ukończyli już ziemski etap swego życia. W ziemi spoczywają ich prochy w oczekiwaniu na zmartwychwstanie ciał, ale ich dusze są „w ręku Boga", jak poucza nas natchniona Księga Mądrości (por. 3, 1).

 

Wszystkich obejmujemy pamięcią i modlitwą i prosimy o modlitwę w naszej sprawie, którą jest budowanie lepszej przyszłości, zgody i jedności narodowej. Trzeba tę jedność budować już tu na ziemi, żebyśmy mogli radować się nią po śmierci - we wspólnocie zbawionych w domu Ojca niebieskiego.

 

Dzisiejsza uroczystość mówi nam o powołaniu każdego człowieka do świętości, czyli do życia z Bogiem i w Bogu. To jest najpełniejsza perspektywa naszego ludzkiego losu. Od Boga bowiem wyszliśmy i do Boga zmierzamy. Tylko On potrafi zaspokoić najgłębsze pragnienia naszych serc.

W tej Mszy świętej polecamy miłosierdziu Bożemu wszystkich naszych drogich zmarłych, ale również prosimy o dar świętego życia dla każdego z nas.

 

A teraz wyznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę, wszystkich Aniołów i Świętych, o modlitwę za nas wszystkich u tronu Najwyższego Pana.

Spowiadam się Bogu wszechmogącemu...

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

 

1. Dzisiaj w sposób szczególny dociera do nas prawda o powołaniu do świętości każdego człowieka, a więc każdego z nas. Bóg stworzył nas na swój „obraz i podobieństwo" (Rdz 1, 27). Stworzył nas do wspólnoty życia z sobą, czyli stworzył do świętości. Taki był pierwotny zamysł Boży. Wiemy, że człowiek przez nieposłuszeństwo oddalił się od swojego Stwórcy, od swoich ostatecznych źródeł. Ale Bóg nigdy nie pogodził się z tym faktem i dlatego dzieje człowieka na ziemi stały się równocześnie dziejami zbawienia. Syn Boży, Jezus Chrystus, przyszedł na ziemię, by odnowić pierwotny zamysł Ojca, pojednać nas z Nim i wprowadzić na nowo do Jego wspólnoty życia i miłości.

 

Do tego celu dążymy cierpliwie pośród wszystkich napięć, uwalniając się od wpisanego w ludzką kondycję grzechu, zdobywając duchową wolność, poszerzając w naszym świecie przestrzenie miłości i dobra. Być może, zanurzeni w codzienności, bardziej doświadczamy skutków zła w jego wielorakich formach, zarówno w życiu osobistym, jak i społecznym. Być może za mało dostrzegamy wokół nas dobro, bo ono zwykle nie jest krzykliwe i nie rzuca się w oczy.

 

Dzisiejsze słowo Boże odsłania przed nami inną rzeczywistość. Na świecie było i jest wiele dobra. Ostateczne zwycięstwo należy do Boga, który zwycięża w człowieku i zdobywa go dla królestwa miłości i pokoju. Autor Apokalipsy dzieli się z nami olśniewającą prawdą: „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem" (Ap 7, 9). Ten tłum to nasi bracia i siostry uczestniczący już w życiu i chwale Boga. W tej nieprzebranej rzeszy zbawionych, opieczętowanych znakiem świętości w symbolicznej liczbie stu czterdziestu czterech tysięcy, jest miejsce dla każdej i każdego z nas!

 

2. Św. Jan Apostoł, umiłowany uczeń Jezusa, wyjaśnia nam dzisiaj w sposób bardzo przejrzysty, na czym polega świętość. Polega ona na życiu z Bogiem, w Bogu i dla Boga. „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy" (1 J 3, 1). Fundamentem świętości człowieka jest jego powołanie do wspólnoty życia z Bogiem. Niezwykły charakter tej wspólnoty życia określają słowa: Ojciec i dzieci. Taka relacja istnieje między nami i naszym Panem. A więc jest On dla nas kimś bliskim, wiernym, troskliwym, miłosiernym - takim, jakim ojciec może być dla swojego dziecka. W tej wspaniałej rzeczywistości kryje się przesłanie nadziei dla nas wszystkich. Jesteśmy w ręku naszego Ojca niebieskiego. On nas powołał do istnienia. On nas strzeże, On nas prowadzi do celu. On nas tak umiłował, że „Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16).

 

3. Jaką mamy zająć postawę, by mieć udział w tej zbawczej rzeczywistości i być przyłączonymi do rzeszy „opieczętowanych" znakiem świętości? Odpowiedzi na to pytanie udziela dzisiejsza Ewangelia ośmiu Błogosławieństw. Jezus określa w niej warunki osiągnięcia szczęścia według swoich kryteriów, które z pewnością nie są kryteriami, z jakimi spotykamy się na co dzień.

 

Listę ośmiu Błogosławieństw otwierają słowa: „Błogosławieni ubodzy w duchu" (Mt 5, 3). Być ubogim w duchu, to znaczy zawierzyć cały swój los Bogu. Nikt z nas nie jest samowystarczalny i nikt nie ocali swojego losu o własnych siłach. Radykalnie zależymy od Boga i z Nim powinniśmy związać wszystkie swoje nadzieje. Być ubogim w duchu, to znaczy nie szukać poczucia bezpieczeństwa w dobrach tego świata, bo przecież wcześniej czy później musimy się z nimi rozstać. O tym mówią nam dzisiaj niezwykle przekonywająco groby, pośród których stoimy. Być ubogim w duchu, to znaczy gromadzić sobie „skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną" (Mt 6, 20). Skarby w niebie gromadzą sobie ci, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości", którzy dla niej „cierpią prześladowanie", którzy są „miłosierni" i „czystego serca", którzy są „cisi" i „się smucą" oraz „wprowadzają pokój" (por. Mt 5, 4-10). Do każdego z nas należy odczytywać manifest Jezusa zawarty w Błogosławieństwach i realizować go w życiu codziennym.

 

4. Drogie siostry, drodzy bracia, w krajobrazie naszego życia cmentarze stanowią szczególne miejsce. W pierwszym rzędzie mówią nam o kruchości naszego losu, o konieczności umierania i zmierzenia się z destrukcyjnymi siłami śmierci. Ale jako uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana wierzymy głęboko, że ostateczne słowo nie należy do śmierci, ale do Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Jego grób pozostał pusty i tak kiedyś będzie z naszymi grobami w dniu „zmartwychwstania ciał".

Cmentarze mówią nam o tych, którzy nas poprzedzili w drodze do domu Ojca niebieskiego. Księgi ich ziemskiego życia zostały już zamknięte i umieszczone na niebieskich regałach. Jest w tych księgach zapis ich czynów, ich wiary, nadziei i miłości. Jest w tych księgach zapis świętości, zdobywanej w codziennym trudzie, w walce ze słabością i złem w czynieniu dobra. Możemy i powinniśmy odczytywać te księgi, uczyć się z nich mądrości, szukać w nich zachęty do podejmowania osobistej drogi świętości. Taki głęboki sens mają nasze odwiedziny cmentarzy. Taki sens ma nasza obecność dzisiaj na tym cmentarzu. Jest to święte miejsce, bo złożone są tu szczątki tak wielu naszych braci i sióstr, którzy już trwają w Bogu, a więc są świętymi.

 

5. Uroczystość Wszystkich Świętych kojarzy się nam również z odległym już dniem 1 listopada 1946 roku, w którym młody seminarzysta Karol Wojtyła przyjął święcenia kapłańskie w kaplicy domu biskupów krakowskich. Życie i służba tego człowieka przypomniała całemu Kościołowi powszechnemu o powszechnym powołaniu do świętości. Świętość stanowiła najbardziej wyraźny rys osobowości Jana Pawła II i klucz do zrozumienia tego wszystkiego, co wnosił on w życie Kościoła. On rzeczywiście żył z Bogiem i dla Boga, a Bóg posyłał go do innych ludzi, by im pomagał w realizowaniu ich osobistego powołania.

 

Dlatego dzisiaj, w uroczystość Wszystkich Świętych, wierząc, że Sługa Boży Jan Paweł II jest już w domu Ojca, modlimy się o jego wyniesienie do chwały ołtarzy, by jeszcze skuteczniej towarzyszył współczesnemu człowiekowi i światu na drogach wiary.

 

6. „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie" (Mt 5, 12). Te słowa Jezus skierował do swoich uczniów. Prośmy, aby ta nagroda stała się udziałem nas wszystkich, byśmy kiedyś powiększyli wielki zastęp Wszystkich Świętych. Prośmy również o łaskę życia wiecznego dla wszystkich spoczywających na tym cmentarzu, na krakowskich i polskich cmentarzach oraz na cmentarzach całego świata. Módlmy się za tych, którzy w tym roku odeszli do Pana. Za wszystkich, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, a spośród nich pamiętajmy zwłaszcza o tych, którzy spoczęli na tym cmentarzu w Alei zasłużonych. Polecajmy Ojcu miłosierdzia naszych żołnierzy, którzy oddali życie w czasie pełnienia misji pokojowych; a także tych, którzy zginęli w miejscach pracy lub w wypadkach drogowych.

 

Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wszystkim wieczne spoczywanie.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: