Uroczystość Wszystkich Świętych, Cmentarz Rakowicki, 1 XI 2014


Wszystkich Świętych, Cmentarz Rakowicki, 1 XI 2014

 

 

Wprowadzenie

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Pod wieczór uroczystości Wszystkich Świętych i w przeddzień Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, czyli Dnia Zadusznego, w niezwykłej scenerii tysięcy otaczających nas grobów, sprawujemy Eucharystię. Przeżywamy w niej wielką tajemnicę naszej wiary – tajemnicę życia i męki, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa. W Nim znajdujemy odpowiedź na podstawowe pytania, dotyczące życia i śmierci każdego z nas.

 

Dziś towarzyszą nam słowa wypisane na fasadzie tej kaplicy cmentarnej: BEATI QUI IN DOMINO MORIUNTUR – BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY UMIERAJĄ W PANU. W tych słowach zapisana jest prawda o naszym ostatecznym losie, o naszym powołaniu do życia w Bogu przez całą wieczność.

 

Niech nas zjednoczy wspólna i serdeczna modlitwa za naszych bliskich zmarłych, za wszystkiej spoczywających na tym cmentarzu, na pozostałych cmentarzach krakowskich, a także na niezliczonych cmentarzach naszej Ojczyzny i poza jej granicami. Ożywieni wiarą w Świętych obcowanie, ofiarujemy dar modlitwy za zmarłych, prosząc Pana ludzkich losów, aby przyjął ich wszystkich do swego królestwa.

 

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

1. Błogosławieni, którzy żyją w Panu, i błogosławieni, którzy umierają w Panu. Wypowiadamy te słowa w miejscu, które przenikliwie przypomina nam o kruchości naszego życia na ziemi oraz o nieuchronności umierania człowieka. Z drugiej strony, jako uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana wierzymy głęboko, że ostatnie słowo nie należy do śmierci, lecz do życia. Wierzymy, że nasz Stwórca i Zbawiciel przeprowadzi nas przez ciemną dolinę cierpienia i śmierci, i wprowadzi nas w przestrzeń światła i życia, do swego królestwa, któremu nigdy „nie będzie końca” – jak wypowiadamy w naszym chrześcijańskim Credo.

 

Do takiej wiary i takiego przeświadczenia upoważnia nas fakt, że jesteśmy wszyscy dziećmi Boga, stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, a więc stworzeni do życia, a nie do nicości. Św. Jan pisze wprost: „Popatrzcie, jaka miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. […] Obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 1-2).

 

O Bogu, o Jego potędze i królowaniu mówi nam dzisiaj Księga Apokalipsy. Przed tronem Stwórcy i Pana wszechświata padają aniołowie, adorując Go i mówiąc: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, mądrość i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen” (Ap 7, 12). Niech ta wizja towarzyszy nam w naszych codziennych trudach i zmaganiach. I niech nam pomaga tak żyć, tak kochać i służyć, by Bóg był zawsze w centrum wszystkich naszych spraw.

 

2. Księga Apokalipsy odsłania przed nami scenerię nieba, a więc przede wszystkim Boga, ale także niezliczoną rzeszę świętych. Autor Księgi usłyszał najpierw symboliczną liczbę opieczętowanych, czyli zbawionych: „sto czterdzieści cztery tysiące ”, a potem ujrzał „wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem” (Ap 7, 4. 9).

 

Ta wspaniała wizja powinna budzić w nas radość i nadzieję. Radość rodzi się z wiary, że los naszych bliskich zmarłych jest w ręku miłosiernego Boga. Wierzymy, że oni żyją w Bogu i należą do tej olbrzymiej rzeszy „opieczętowanych”, zbawionych na wieki. W niebie przebywają nie tylko wyniesieni na ołtarze święci i błogosławieni, ale wszyscy, którzy żyli i umarli w Panu. To dzisiaj ich święto – święto Wszystkich Świętych. Święto wszystkich zbawionych.

 

Nasza radość łączy się z nadzieją, że i my znajdziemy się kiedyś w tym gronie, czyli zostaniemy zaliczeni do grona świętych, uczestnicząc w świętości samego Boga. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Ona nie jest ona zastrzeżona dla nielicznych wybranych.

 

3. O drodze prowadzącej do świętości mówi nam dzisiejsza Ewangelia. To droga Błogosławieństw, wypowiedzianych przez Jezusa w Jego programowym Kazaniu na Górze, gdy rozpoczynał publiczną działalność. Droga ta wydaje się niezmiernie trudna. Być może niektórzy nawet sądzą, że jest to droga nierealistyczna, oderwana do życia, „nie z tego świata”. Rzeczywiście, droga ta proponuje wartości, postawy i zachowania odbiegające radykalnie od tego, z czym spotykamy się w świecie naznaczonym egoizmem i grzechem. A przecież Jezus nazywa błogosławionymi, czyli szczęśliwymi tych, którzy mają odwagę kroczyć tą drogą. Historia dwóch tysięcy lat Kościoła potwierdza, że wielu uczniów Jezusa – męczenników i wyznawców wiary – poszło tą drogą do końca.

 

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5, 1). Tak brzmi pierwsze błogosławieństwo, do którego w pewnym stopniu możemy sprowadzić pozostałe błogosławieństwa. Człowiek ubogi w duchu nie przywiązuje się do dóbr materialnych, nie czyni z nich celu swego życia, ponieważ one nie zaspokoją nigdy najgłębszych pragnień jego serca. Człowiek jest bowiem stworzony do większych rzeczy. Człowiek ma czynić sobie ziemię poddaną. Ma pracować, aby zapewnić godziwe utrzymanie sobie i najbliższym. Ale ma być człowiekiem wolnym, również po to, by walczyć z nędzą i głodem, pomagając solidarnie innym, angażując się po stronie sprawiedliwości i pokoju, płacąc również za to cenę bycia prześladowanym.

 

Być ubogim w duchu, to znaczy być człowiekiem czystego, przejrzystego i miłosiernego serca. To znaczy nie zamykać się w sobie, nie czuć się samowystarczalnym, ale pokładać całkowitą ufność w Bogu. Nasz los przecież zależy od Niego, a nie od nagromadzonych dóbr i pełnego konta w banku.

 

4. W ostatnim roku o powołaniu nas wszystkich do świętości przypominał nam w sposób szczególny Jan Paweł II. On przybliżył nam świętość jako fascynujący styl życia, naznaczonego miłością i służbą. Ten człowiek był jednym z nas, żył pośród nas. Kraków był jego miastem. Tu studiował. Tu przygotowując się do kapłaństwa. W kaplicy biskupów krakowskich przyjął święcenia kapłańskie dokładnie sześćdziesiąt osiem lat temu, 1 listopada 1946 roku. W naszym mieście pełnił pasterską służbę. Tutaj miał wielu przyjaciół. Tutaj także, na tym cmentarzu, spoczęły doczesne szczątki jego rodziców i brata lekarza. Na tym cmentarzu modlił się już jako Papież przy grobie najbliższych. Jesteśmy przekonani, że dziś wstawia się za nami u tronu Najwyższego i towarzyszy nam duchowo w naszej ziemskiej wędrówce do domu Ojca. Mamy w niebie przyjaciela i orędownika we wszystkich naszych sprawach. Święci są przyjaciółmi Boga i są przyjaciółmi swoich braci i sióstr na ziemi, podążających do wieczności.

 

Niech nas w tych dniach jeszcze bardziej ożywia wiara w zmartwychwstanie. Niech nam towarzyszą słowa Jezusa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26). To najważniejsze słowa, stanowiące fundament naszej nadziei, naszego projektu chrześcijańskiego życia.

 

Błogosławieni, którzy żyją w Panu. I błogosławieni, którzy umierają w Panu, bo będą żyć na wieki. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: