Warszawa-Ursynów, 26 IX 2010 Bł. Władysława z Gielniowa – Patrona Warszawy


Czytania: Wj 32, 7-14; 1 Kor 1, 18-25; Mt 16, 24-27

 

 

Księże Arcybiskupie - Metropolito Warszawski,

 

Bracia i Siostry!

 

1. Pierwsze czytanie opisuje dramatyczny moment w historii narodu wybranego, który mimo że doświadczył wyjścia z Egiptu, mimo że na własne oczy widział, co Bóg potrafi zdziałać, mimo że przeszedł cudownie suchą nogą przez Morze Czerwone i mimo że miał tak wspaniałego przywódcę jak Mojżesz, to jednak tworzy sobie posąg cielca z metalu, by jemu oddawać cześć i jemu przypisać wyzwolenie z Egiptu.

 

Ojczyzna nasza doświadczyła nie mniejszych łask od Boga. Przeszliśmy suchą nogą przez Morze Czerwone, żegnając się z komunizmem bez rozlewu krwi; poprawiliśmy standard własnego życia, coraz bardziej doganiając ekonomię Zachodniej Europy, co widać, zwłaszcza tu, w Warszawie; mieliśmy szczęście spotkać takich przywódców wiary, jak Prymas Tysiąclecia i Papież-Polak, Jan Paweł II, a mimo to jesteśmy ciągle narażeni na chęć szukania Boga w tym, co Bogiem nie jest, i na służenie bożkom, które ani nas nie wyzwoliły, ani nas nie wyzwolą.

 

Pierwsza lekcja płynąca z dzisiejszych czytań to wezwanie-przestroga: „bądźmy uważni w nowej rzeczywistości", „nie dajmy sobie wyrwać z naszych serc wiary, którą Polska i Warszawa żyły przez stulecia!" Umiejmy docenić to, co daje nam prawdziwą wolność.


2. Drugie czytanie mówi o mądrości krzyża. Sprawa krzyża była bardzo gorąca w czasach św. Pawła i wielu zupełnie jej nie rozumiało. Uczony świat pogan widział w niej głupstwo, a trzymający się Starego Przymierza Żydzi widzieli w krzyżu tylko zgorszenie. Św. Paweł głosi naukę chrześcijan, którzy w krzyżu Jezusa widzą moc i mądrość Bożą.

 

I dzisiaj dla wielu krzyż jest głupstwem, a dla innych zgorszeniem. Jeśli jednak jest on naprawdę krzyżem Jezusa Chrystusa, to będzie mocą i mądrością. Nie każdy krzyż jest krzyżem Chrystusa. Na krzyżu umarło także dwóch złoczyńców: jeden okazał nawrócenie przed śmiercią, a drugi umarł złorzecząc Bogu, życiu i światu. A przecież umarł na takim samym krzyżu, jak Chrystus.

Nikt z nas nie ma prawa do wyłączności na teologię krzyża. Chciałbym jednak przypomnieć podstawową naukę: krzyża nie da się zrozumieć bez Chrystusa, a przynajmniej tego krzyża, który czczą chrześcijanie. Aby nie pogubić się pod krzyżem, trzeba się wpatrywać w Jezusa, a nie w tych, którzy stali na Golgocie. Prośmy Boga, byśmy umieli wykorzystać krzyż jako narzędzie poznawania Chrystusa, narzędzie i znak do zacieśniania relacji z naszym Bogiem. Tylko wtedy krzyż będzie dla nas mocą i mądrością.

 

3. W podobnym duchu można również odczytać dzisiejszą Ewangelię. Jezus mówi: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje". Krzyża nie bierze się po to, żeby go wziąć, ale bierze się go tylko po to, żeby pójść za Jezusem. Nie da się być uczniem Jezusa bez rezygnacji z siebie, co jest największym krzyżem życia. Branie krzyża i dźwiganie go nie po to, by pójść za Nim, jest nie tylko zaprzeczeniem Ewangelii, ale niepotrzebną i ślepą drogą.

 

Bł. Władysław z Gielniowa, patron stolicy, jedna ze świetlanych postaci średniowiecznego Kościoła w Polsce, znany był z ducha pokuty i nabożeństwa do Męki Pańskiej. Chciejmy nauczyć się od niego właściwej postawy wobec tajemnicy krzyża, chciejmy nauczyć się wszyscy, począwszy od biskupów poprzez rządzących aż do anonimowych chrześcijan, że prawdziwy szacunek wobec krzyża polega na rezygnacji z tego, co ja chcę, i na słuchaniu tego, co chce Ten, który na krzyżu umarł.

 

4. W postawie wobec krzyża sprawdza się dojrzałość naszej osobistej wiary, dojrzałość całej wspólnoty Kościoła, a także dojrzałość społeczeństwa, którego większość stanowią uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Możemy powiedzieć, że w postawie wobec krzyża sprawdza się poziom życia wiary, nadziei i miłości w naszej Ojczyźnie.

 

Trzydzieści dwa lata temu, od pamiętnego 16 października 1978 roku, na drogach wiary towarzyszył nam w sposób szczególny Jan Paweł II. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak bardzo ten człowiek wpłynął na losy Polski i Kościoła w naszym pokoleniu. Zostawił nam niezwykle cenne dziedzictwo nauczania, świętości i świadectwa życia. Jego kolejne podróże apostolskie do Polski zmieniały świadomość, dodawały odwagi, otwierały na wielkie sprawy człowieka i współczesnego świata, i przyczyniły się w istotnym stopniu do zmian w naszej Ojczyźnie. Odzyskaliśmy wolność i suwerenność, i to nie tylko dla siebie. W pewnej mierze pomogliśmy także innym wyzwolić się z opresji komunistycznego i bezbożnego systemu. Zwyciężyliśmy dzięki jedności i solidarności. Jeżeli chcemy nadal odnosić zwycięstwa, musimy bronić wolności ducha w nas samych i wokół nas. Wolność jest darem i jednocześnie zadaniem - na dziś i na jutro.

 

Nie będzie przesadą nazwanie Jana Pawła II prorokiem. On budził sumienia. Otwierał perspektywy. Ukazywał godność i wielkość człowieka. Wskazywał kierunek i drogę. Tą drogą jest sam Jezus Chrystus. Jakże nie przywołać dzisiaj słów Papieża, wypowiedzianych w Warszawie na Placu Zwycięstwa, dzisiaj Placu Piłsudskiego: „Człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa" (2 VI 1979, n. 3). Po tych słowach na Placu Zwycięstwa zwyciężył Chrystus i sprawa człowieka, dla której On przyszedł na ziemię. Dziś świadkiem tego jest stojący na Placu krzyż.

 

Przed laty, podczas podróży do Francji, Jan Paweł II wypowiedział znamienne słowa: „Francjo, najstarsza córko Kościoła, coś uczyniła ze swoim chrztem?" Być może Sługa Boży pyta dzisiaj: Polsko, co uczyniłaś z przesłaniem, które kierowałem do ciebie przez całe lata pontyfikatu? Być może w codziennych, jakże często jałowych sporach, które prowadzimy w tych miesiącach i latach, zapominamy o sprawach istotnych. Przypomnijmy słowa Jana Pawła II, które wypowiedział w polskim Parlamencie jedenaście lat temu: „Wyzwania stojące przed demokratycznym państwem domagają się solidarnej współpracy wszystkich ludzi dobrej woli - niezależnie od opcji politycznej czy światopoglądu; wszystkich, którzy pragną razem tworzyć wspólne dobro Ojczyzny. (...) w wolnym społeczeństwie muszą istnieć wartości zabezpieczające najwyższe dobro całego człowieka. Wszelkie przemiany ekonomiczne mają służyć kształtowaniu świata bardziej ludzkiego i sprawiedliwego. Pragnąłbym życzyć polskim politykom i wszystkim osobom zaangażowanym w życiu publicznym, by nie szczędzili sił w budowaniu takiego państwa, które otacza szczególną troską rodzinę, życie ludzkie, wychowanie młodego pokolenia, respektuje prawo do pracy, widzi istotne sprawy całego narodu i jest wrażliwe na potrzeby konkretnego człowieka, szczególnie ubogiego i słabego" (11 VI 1999, n. 5). Te słowa Jana Pawła II pozostają nadal aktualne, bo dotykają istotnych spraw.

 

5. Na pewno aktualne są również słowa Benedykta XVI, który podczas swojej ostatniej, przed tygodniem zakończonej podróży apostolskiej do Wielkiej Brytanii, mając na myśli miejsce Kościoła w życiu społecznym podkreślał, że świat rozumu i świat wiary potrzebują siebie nawzajem i powinny prowadzić dialog dla dobra naszej cywilizacji.

 

Kościół przestrzega słusznej autonomii państwa. Oczywiście, autonomia nie oznacza obojętności, a tym bardziej konfrontacji czy wrogości, czego przykład mieliśmy w niechlubnej przeszłości. Autonomia powinna prowadzić do wzajemnej, życzliwej współpracy, bo razem chcemy służyć jednej i wielkiej sprawie człowieka, rodziny, społeczeństwa i narodu. Taki jest najlepszy, sprawdzony model demokratycznego państwa.

 

Kościół w Polsce służył zawsze narodowi, był dla niego oparciem, zwłaszcza w chwilach trudnych, gdy trzeba było bronić praw człowieka i suwerenności Ojczyzny. Kościół nie domaga się dzisiaj przywilejów. Chce tylko mieć wystarczającą przestrzeń, by spełniać swoją misję. Ta misja przekracza granice doczesności, bo skierowana jest do człowieka powołanego do wieczności. W tym świetle Kościół nie ma ambicji politycznych, bo ma o wiele większe ambicje!

Ojciec Święty Benedykt XVI przypomniał nam w tych dniach, że Kościół powinien się troszczyć nie o to, by wydawać się silnym i atrakcyjnym, i przodującym w sondażach, ale przede wszystkim o to, by „być całkowicie przejrzystym dla osoby i słów Jezusa Chrystusa". Taka jest misja Kościoła, który nie może myśleć o sobie, bo nie jest dla siebie. Kościół jest dla swego Założyciela, Syna Bożego, Odkupiciela człowieka.

 

6. Jesteśmy wdzięczni Kościołowi Warszawskiemu za jego oddanie dla sprawy człowieka, w sposób szczególny za to, że głosi odważnie mądrość krzyża. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy służą w stolicy naszemu narodowi w centralnych państwowych instytucjach. Dziękujemy Władzom Miasta Warszawy za wszelki trud dla dobra mieszkańców Stolicy i wszystkich, którzy do niej przybywają.

 

Błogosławiony Władysławie, Patronie Warszawy,

ochraniaj z niebios miasto,

któremu głosiłeś mądrość Chrystusowego krzyża.

Niech pozostanie ono wierne

swoim bohaterskim tradycjom niezłomności i odwagi,

których znakiem jest Powstanie Warszawskie z 1944 roku.

Wspomagaj stołeczne instytucje i struktury

służące dobru naszego Narodu.

Matko Boża Łaskawa, Patronko Warszawy,

okaż swojemu ludowi i nam wszystkim

swoje miłosierne oblicze.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: