Wielki Czwartek, Msza Wieczerzy Pańskiej, Katedra Wawelska, 21 IV 2011



Bracia i Siostry!

 

1. Wielki Czwartek to dzień dziękczynienia za dwa sakramenty. Sakrament Eucharystii, czyli stałą obecność Jezusa w Kościele, pod postacią chleba i wina, oraz sakrament kapłaństwa, czyli Jego obecność w powołanym człowieku, którego wzywa do posługi w uświęcaniu chleba i wina oraz w uświęcaniu ludzkiej duszy. Gromadzimy się w Katedrze Wawelskiej, aby uczestniczyć w tym dziękczynieniu. Dziś ze wzruszeniem wspominamy, jak kardynał Karol Wojtyła przy tym ołtarzu celebrował tę dziękczynną liturgię. Czekamy bowiem na Jego beatyfikację.

 

Obok tych dwu sakramentów - Eucharystii i kapłaństwa - jest jeszcze jeden ważny wymiar Wielkiego Czwartku, o którym mówi wyraźnie obrzęd umywania nóg. To wspomnienie tego, co uczynił Jezus apostołom w wieczerniku. Św. Jan Ewangelista przypomina nam, że celem tego obrzędu był jednoznaczny komentarz do nowego przykazania miłości wzajemnej. Po umyciu uczniom nóg, Jezus mówi wyraźnie: „Dałem wam ... przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem" (J 13,13). A gdy Judasz wyszedł z wieczernika, Jezus oświadcza: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13,34n).

 

2. Te słowa odsłaniają tajemnicę apostolstwa i ewangelizacji. Miłość wzajemna winna być dla wszystkich znakiem naszej przynależności do Jezusa. Więcej, winna być znakiem tego, że jesteśmy Jego dobrymi uczniami. Dziś szukamy odpowiedzi na pytanie, czym się różni wierzący chrześcijanin od innych. Jezus odpowiada: miłością wzajemną! Ona w takim wymiarze, jaki podaje Jezus, jest nieznana światu.

 

To jest miłość przyjaźni. Jezus mówi o tym w wieczerniku: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami /.../ ale nazwałem was przyjaciółmi!" (J 15,14n).

Ta Jego przyjaźń jest gotowa nawet na śmierć za przyjaciela. I to Jezus wyznaje: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście moimi przyjaciółmi..." (J 15,13n). Jutro będziemy rozważać wielkość Jego miłości podchodząc do krzyża, aby go ze czcią ucałować.

 

3. Znamy ludzkie wymiary miłości wzajemnej. Jest ona w rodzinie: w odniesieniach małżonków do siebie, rodziców do dziecka i dziecka do rodziców. Jest ona również w ludzkiej przyjaźni. W niej dorastamy do przyjaźni z Jezusem, gdyż On nas wprowadza w miłość wzajemną, której świat nie zna. Miłość przyjaźni z Synem Boga i Jego przyjaciółmi. „Po tym poznają, żeście uczniami moimi" (J 15,35).

 

Zdumiewa to, że ta forma miłości, a nie miłość nieprzyjaciół, jest czytelnym znakiem przynależenia do grona uczniów Jezusa. Chrystus tej drugiej miłości uczy i sam nią promieniuje. Wzywa nas do miłości nieprzyjaciół, gdyż jest ona konieczna, jak długo żyjemy na ziemi, gdzie ma swój głos książę tego świata, który nienawidzi Jezusa i nienawidzi Jego uczniów. Ta miłość jest potrzebna w godzinach konfrontacji ze złem na ziemi. Ona też była obecna w wieczerniku. Jezus kochał Judasza, a nawet nazwał go przyjacielem, mimo że ten współpracował z Jego wrogami. A jednak Chrystus nie uznał miłości nieprzyjaciół za znak rozpoznawczy środowisk, które żyją Ewangelią, lecz miłość wzajemną.

 

Ta miłość pozwala odkryć tajemnicę bogactwa życia w Dobrej Nowinie. Ono w najwyższej formie jest dostępne przez bramę miłości wzajemnej. W niej odsłania pełnię mocy, jaką posiada, i pełnię szczęścia, które stać nawet na śmierć za przyjaciół. Nie jest ona bowiem naszym czysto ludzkim dziełem. Jest miłością wzajemną w odniesieniu do Jezusa, i dopiero z tych dwu serc, Jego i naszego, wypełnionych Jego miłością, rozlewa się na innych ludzi. W niej jest zawsze obecny Jezus i Jego miłość.

 

4. Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że mamy wiarygodnego i bliskiego świadka obu form miłości. A jest nim Sługa Boży - wkrótce Błogosławiony - Jan Paweł II. Kochał nieprzyjaciół, co objawił przychodząc do celi tego, który strzelał do niego na placu św. Piotra. Natomiast tak w Krakowie jako arcybiskup i kardynał, jak i na stolicy św. Piotra zdumiewał miłością wzajemną. Zdumiewał ludzi wierzących i niewierzących. On był, jest i będzie znakiem tego, że należy do Uczniów Jezusa. Trudno w tej katedrze mówić o miłości wzajemnej nie wspominając Jego, i nie dziękując Bogu za tak czytelnego świadka tej miłości, po której „wszyscy poznają", że jesteśmy uczniami Jezusa. Spotkanie z umiłowanym przez nas Janem Pawłem II to zawsze otwarcie Ewangelii, bo ona została wpisana w Jego serce.

Niech Bóg będzie uwielbiony przez czekającą nas beatyfikację kolejnego ucznia Jezusa!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: