Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, Katedra Wawelska, 2 XI 2014


Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, Katedra Wawelska, 2 XI 2014

 

Czytania (III Msza): Mdr 3, 1-6. 9; 2 Kor 4, 14 – 5, 1; J 14, 1-6

 

 

Wprowadzenie

 

Liturgiczne wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych koncentruje dziś naszą uwagę oraz modlitwę na losie tych, którzy przekroczyli już próg śmierci i – jak głęboko wierzymy – wkroczyli w obszar nowego życia, w przestrzeń nieśmiertelności. Ich los będzie również naszym losem, dlatego modlitwa za naszych zmarłych splata się dziś z refleksją nad naszym życiem i powołaniem do wieczności.

 

Eucharystia, którą sprawujemy, pozwala nam najgłębiej wniknąć w niewidzialną rzeczywistość, w której uczestniczymy. Pośród nas staje żywy Chrystus. On przez swoje życie, śmierć i zmartwychwstanie otworzył nam drogę prowadzącą do pełni życia. On towarzyszy nam w drodze. On karmi nas swoim słowem, ale także swoim Ciałem i Krwią, byśmy nie ustali w drodze.

 

Powierzmy w tej Mszy świętej miłosiernemu Panu wszystkich naszych drogich zmarłych, a także spoczywających w królewskiej, wawelskiej Katedrze. Prośmy Boga, by dopuścił ich wszystkich do oglądania swojej światłości i swego oblicza.

 

 

 

Homilia

 

 

Bracia i Siostry!

 

1. Pytanie o to, co nas czeka po przekroczeniu progu śmierci, jest pytaniem zasadniczym. Stajemy przed tajemnicą, której nie rozszyfrujemy o własnych siłach. Doświadczamy kruchości naszego istnienia, ale zarodek nieśmiertelności, jaki nosimy w naszym sercu, nie pozwala nam pogodzić się z myślą, że wraz z oddaniem ostatniego tchnienia wszystko w naszym życiu skończy się raz na zawsze, a my rozpłyniemy się w nicości. Horyzont naszej nadziei wykracza poza próg śmierci, bo do nieśmiertelności stworzył nas Bóg. Taki był i jest pierwotny zamiar naszego Stwórcy i Pana. On sam nie pogodził się nigdy ze śmiercią, jaka człowiek ściągnął na siebie przez grzech nieposłuszeństwa pierwszych rodziców. Dlatego dzieje człowieka na ziemi stały się równocześnie dziejami zbawienia.

 

Wiara i przekonanie o życiu po życiu dochodzi wyraźnie do głosu w starotestamentalnej Księdze Mądrości. Ileż nadziei budzą w nas stanowcze słowa: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” (Mdr 3, 1-3). Oto odpowiedź na nasze fundamentalne pytanie.

 

Autor natchnionej Księgi Mądrości stara się również zmierzyć z trudnym problemem niepewności, lęku i cierpienia, towarzyszącego odejściu człowieka z tego świata. Nie lekceważy tego cierpienia, ale stara się dostrzec jego sens w nowej i ostatecznej rzeczywistości, jaka się otwiera przed zmarłymi. Tak mówi o losie tych, którzy odeszli: „Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę” (Mdr 3, 4-6). Oto kolejna odpowiedź na nasze pytanie.

 

2. Uczniowie Jezusa Chrystusa wierzą i wiedzą, że to On dał ostateczną odpowiedź na najważniejsze pytania związane z życiem i umieraniem człowieka. Po to bowiem Syn Boży przyszedł na ziemię, po to stał się człowiekiem, żeby odmienić radykalnie naszą sytuację i w ten sposób rozjaśnić tajemnicę ludzkiego losu. Jezus przeszedł od początku do końca całą drogę, który my sami przemierzamy, ale nie zatrzymał się na progu śmierci. Przyjął ją na siebie, aby pokonać ją mocą swego zmartwychwstania. Odtąd ostatnie słowo nie należy do śmierci, ale do życia. Dlatego św. Paweł pisał w swoim Liście do uczniów zmartwychwstałego pana w Koryncie: „Jesteśmy przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami” (2 Kor 4, 14).

 

Św. Paweł stawia czoło trudnej sprawie obumierania człowieka, obracania się jego ciała w proch. Apostoł radzi, byśmy nie koncentrowali całej naszej uwagi na tej napawającej nas lękiem rzeczywistości, i nie wpatrywali się „w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wierzymy bowiem – dodaje Apostoł, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie” (2 Kor 4, 18 – 5, 1). Oto Dobra Nowina. Oto zapowiedź tego, co nas czeka w wieczności.

 

3. W Ewangelii Jezus pragnie uspokoić niespokojne serca swoich uczniów, zgromadzonych w Wieczerniku w przeddzień męki i śmierci Mistrza. Zostawili wszystko, poszli za Nim, związali z Nim swoje nadzieje, ale nie pojmowali Jego drogi, na której miał dokonać dzieła zbawienia świata. Wyobrażali sobie triumfującego Mesjasza, odnoszącego spektakularne zwycięstwo nad wrogami, a tymczasem Jezus wybrał drogę pokory i krzyża, a pokonując zło, grzech i śmierć, otworzył wszystkim bramy do swego królestwa miłości i życia. Dlatego mógł złożyć obietnicę apostołom, ale także nam wszystkim: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie ja jestem” (J 14, 2-4).

 

Uczmy się z tych słów, jak z wiarą i nadzieją patrzeć na śmierć naszych bliskich i na naszą śmierć, która wcześniej czy później zapuka do naszych drzwi. Zmierzamy do wieczności, ale nie sami, mnie o własnych siłach. Towarzyszy nam zawsze zmartwychwstały Jezus. Tylko On mógł powiedzieć o sobie i o naszym losie: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26). Tylko Jezus mógł powiedzieć: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 54). Uczestnicząc w Eucharystii, dotykamy tej najgłębszej rzeczywistości, a wieczność już teraz wkracza w nasze życie.

 

4. Bracia i siostry, snując te refleksje, w Dzień Zaduszny w sposób szczególny pamiętamy o wszystkich naszych zmarłych, bliskich naszemu sercu. Eucharystia sprawowana w Katedrze Wawelskiej skłania nas do modlitwy za spoczywających tutaj królów, wieszczów narodowych i wybitnych mężów stanu. Pamiętamy o prezydencie Rzeczpospolitej Lechu Kaczyńskim, jego małżonce i wszystkich ofiarach katastrofy smoleńskiej. Pamiętamy o poległych w obronie Ojczyzny żołnierzach, o ofiarach przemocy, obozów koncentracyjnych i łagrów, o ofiarach zbrodni katyńskiej, upamiętnionych w wawelskiej krypcie. Pamiętamy o zmarłych biskupach i kapłanach, którzy przez całe wieki służyli ludowi Bożemu w Kościele Krakowskim. Pamiętamy dziś o wszystkich wiernych zmarłych naszej Archidiecezji i powierzamy ich dusze miłosiernemu Panu.

 

Wspominamy dziś Dzień Zaduszny 1946 roku, w którym – nazajutrz po swoich święceniach kapłańskich – młody ksiądz Karol Wojtyła odprawił trzy Msze świętej prymicyjne w tutejszej krypcie św. Leonarda. Mógł je ofiarować także za swoich zmarłych rodziców. Z najbliższych nie pozostał mu nikt. Ale nie zamykał się w swojej samotności. Wychodził do ludzi, służył im, pomagał im w odkrywaniu piękna życia naznaczonego wiarą, nadzieją i miłością. Dlatego tworzyło się wokół niego coraz szersze środowisko podzielającego jego ideał życia. Dla milionów ludzi na całym świecie stał się duchowym przewodnikiem.

 

Dzisiaj, wdzięczni Bogu za dar kanonizacji Jana Pawła II w tym roku, prosimy o jego wstawiennictwo w niebie. Dziękujemy mu za świadectwo świętości, za przykład służby człowiekowi, za umiłowanie Kościoła, któremu przewodził przez niemal dwadzieścia siedem lat.

 

Podejmijmy jego dziedzictwo ducha. Starajmy się żyć Ewangelią na co dzień. Starajmy się podążać do wieczności drogą miłości i służby. Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: