Wszystkich Świętych, Cmentarz Rakowicki 1 XI 2011


Bracia i Siostry!

 

Pod wieczór, w uroczystość Wszystkich Świętych i w przeddzień Dnia Zadusznego, sprawujemy Eucharystię w scenerii tysięcy grobów naszych bliskich, a także nieznanych nam osób, spoczywających na Cmentarzu Rakowickim. Pochylamy się w zadumie nad ich losem wiedząc, że podążamy tą samą, co oni drogą. Jednocześnie wierzymy głęboko, że cmentarz nie jest końcowym przystankiem na drodze człowieka. Jesteśmy bowiem stworzeni do nieśmiertelności, do życia w Bogu na wieki. Taka jest pełna prawda o naszym ostatecznym losie.

 

Życie w Bogu to świętość. Zdobywamy ją już tu na ziemi, stawiając naszego Stwórcę i Pana w centrum wszystkich spraw, które przeżywamy, przyjmując Ewangelię jako program życia i służby Bogu oraz bliźnim. Słowo Boże wskazuje nam kierunek i cel, a Eucharystia przemienia nas wewnętrznie, jednocząc z Bogiem żywym i świętym.

 

1. Uroczystość Wszystkich Świętych to dzień radości i nadziei. Przede wszystkim cieszymy się, że ogromna rzesza tych, którzy nas poprzedzili w drodze do królestwa Bożego, raduje się już oglądaniem Boga twarzą w twarz. Święty Jan Apostoł, autor Księgi Apokalipsy, posługując się symboliką liczb, mówi o „stu czterdziestu czterech tysiącach opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela" (Ap 7, 4). Następnie dodaje: „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i ze wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem" (Ap 7, 9). Oddają oni wszyscy hołd przenajświętszemu Panu, Stwórcy nieba i ziemi, i Jego Synowi, Barankowi, który został złożony w ofierze dla zbawienia świata. Radość naszą potęguje świadomość, że w gronie zbawionych są już nasi bliscy i przyjaciele. Ich imiona zapisane są na wieki w księdze życia.

Uroczystość Wszystkich Świętych to także dzień nadziei. My wszyscy bowiem zostaliśmy powołani do uczestnictwa w tej wspaniałej rzeczywistości. Tutaj, na ziemi, dorastamy do niej szukając i znajdując Boga w naszych codziennych doświadczeniach, w trudach i cierpieniach, w radościach i tęsknotach. Wierzymy głęboko, że kresem naszej ziemskiej wędrówki będzie niebo - wielka przestrzeń życia i miłości.

 

2. Św. Jan Apostoł, tym razem w swoim Pierwszym Liście, ukazuje nam fundament świętości, do której jesteśmy wszyscy powołani. Tym fundamentem jest fakt, że jesteśmy dziećmi Boga. Człowiek jest jedynym stworzeniem, który otrzymał ten tytuł. Nasz Bóg nie jest więc Bogiem samotnym, nieosiągalnym, przebywającym w niedostępnych dla nas przestrzeniach.. Nasz Bóg jest Bogiem bliskim. Możemy zwracać się do Niego tak, jak dziecko zwraca się do swojego ojca. Św. Jan pisze wprost: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy" (1 J 3, 1).

 

Jesteśmy dziećmi Boga, który jako jedyny jest święty, dlatego jesteśmy zaproszeni, by mieć udział w Jego świętości. Tej świętości nie możemy zdobywać o własnych siłach. To On nas wewnętrznie przemienia i uświęca swoją łaską, swoją obecnością. On sam, przez obecnego w naszych sercach Ducha Świętego, rozpala w nas żar miłości. On czyni nas zdolnymi do pomnażania dobra, do budowania świata bardziej Bożego i bardziej ludzkiego. Dlatego dążyć do świętości, to powierzyć się Bogu, pozwolić się Mu kierować, oddać do dyspozycji samych siebie. Taką postawę serca wyrażają dobrze słowa Psalmisty: „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał. On sprawi, że twa sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a prawość twoja jak blask południa" (Ps 37, 5-6).

 

3. Dzisiejsza Ewangelia wskazuje nam program i drogę, na której dzięki pomocy i łasce Bożej możemy dorastać do świętości, czyli do pełni życia w Bogu. Program kreśli nam Jezus Chrystus, a zawarty jest on w ośmiu Błogosławieństwach. Kto jest błogosławionym, czyli szczęśliwym? Oddajmy głos Jezusowi głoszącemu Kazanie na górze: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5, 3). Człowiek ubogi w duchu, to człowiek żyjący w prawdzie. To człowiek, dla którego największym i jedynym skarbem jest sam Bóg. To człowiek, który nie czuje się samowystarczalny, bo wie, że tylko Bóg może zaspokoić jego najgłębsze pragnienia i tęsknoty. Taki człowiek całą swoją nadzieję pokłada w swoim Stwórcy i Zbawicielu.

 

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" (Mt 5, 8). Człowiek ubogi w duchu staje się człowiekiem czystego serca, czyli przejrzystego, gotowego do miłości prawdziwej, która „nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" (1 Kor 13, 4-7).

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). W naszych czasach szczególnym imieniem świętości stało się miłosierdzie. Miłosiernym jest przede wszystkim Bóg, ale potrzebuje On świadków miłosierdzia w naszym trudnym świecie. Wołanie o wyobraźnię miłosierdzia oraz o cywilizację miłosierdzia rozlega się ze szczególną mocą w naszym podwawelskim grodzie. Uczestniczy w tym wołaniu św. Siostra Faustyna i błogosławiony Papież Jan Paweł II.

 

W naszym świecie potrzeba ludzi, którzy „łakną i pragną sprawiedliwości" (Mt 5, 6). Potrzeba ludzi wprowadzających pokój (por. Mt 5, 9) i gotowych cierpieć prześladowania dla sprawiedliwości (por. Mt 5, 10). Tacy ludzie są świętymi, przyjaciółmi Boga, zbliżającymi świat do Niego.

 

4. Człowiekiem, który od młodości żył duchem błogosławieństw i dążył do świętości, był Karol Wojtyła. Dzisiaj przypada sześćdziesiąta piąta rocznica jego święceń kapłańskich, które otrzymał 1 listopada 1946 roku z rąk kardynała Adama Stefana Sapiehy w kaplicy biskupów krakowskich. Uderza nas konsekwencja, z jaką ksiądz, a następnie biskup, kardynał i papież realizował powołanie do świętości w życiu codziennym. Był człowiekiem modlitwy, zanurzonym w Bogu. A Bóg prowadził go do ludzi, aby z kolei on prowadził ich do źródeł życia i świętości, do Boga samego.

 

5. Drodzy bracia i siostry, zostaliśmy stworzeni do życia, a nie do śmierci, dlatego z całą ufnością powierzamy Bogu los naszych drogich zmarłych, a także los nas samych. Niech dzisiejsza uroczystość, a także pamięć o naszych zmarłych pogłębi w nas wiarę oraz zachęci nas do jeszcze większej miłości. Bo przecież pod koniec naszego życia będziemy sądzeni z miłości. Będziemy zapytani o to, jaki dar uczyniliśmy z naszego życia dla Boga i bliźnich.

 

Pełni nadziei, powierzmy Bogu wszystkich zmarłych a szczególnie spoczywających na tym cmentarzu. Wśród nich są rodzice błogosławionego Jana Pawła II. Powierzmy tych, którzy zginęli w obronie naszej ojczyzny; tych, których pomordowano w więzieniach - żołnierzy Armii Krajowej. Módlmy się za pomordowanych w obozach koncentracyjnych przez nazistów, ale także przez sowietów. Nie bójmy się nazwać tego ludobójstwem. Módlmy się również za tych, którzy pragnęli uczcić pamięć żołnierzy i inteligencji polskiej, ofiary mordu w Katyniu. Nie dolecieli żywi, spotkała ich śmierć razem z urzędującym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim.

 

Niech światłość wiekuista świeci wszystkim, którzy zasnęli w Chrystusie. Niech On, ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan, będzie życiem i zmartwychwstaniem dla nich i dla nas wszystkich.

Amen.

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: