XVIII Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej Kalwaria Zebrzydowska 12 IX 2010



Czytania mszalne: Mi 5, 1-4a; Rz 8, 28-30; Mt 1, 18-23

 

 

Drogie Rodziny,

drodzy Małżonkowie, Ojcowie i Matki,

kochane Dzieci i kochana Młodzieży,

Ojcowie Bernardyni i Bracia w kapłaństwie,

Siostry i Bracia!

 

1. Usłyszeliśmy dzisiaj ważne słowa św. Pawła. Apostoł Narodów zapewnia nas, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra" (Rz 8, 28). My wszyscy tu zebrani, choć świadomi naszych słabości i niewierności, jednak chcemy powiedzieć Panu Bogu, że Go miłujemy całym naszym sercem. To przecież On, nasz Stwórca, powołał każdą i każdego z nas do istnienia. W Nim zanurzona jest cała nasza egzystencja. W Nim są nasze korzenie i źródła. Od Niego wyszliśmy i do Niego zmierzamy. On, nasz Zbawiciel, wyprowadził nas z mroków i niewoli zła i grzechu. On wybawił nas od śmierci. W Jego królestwie będziemy żyć bez końca. Oto najważniejsza perspektywa, jaka się otwiera przed nami. Postawienie Boga w centrum życia nadaje ostateczny sens wszystkiemu, co przeżywamy, co robimy, z czym wiążemy nadzieje. Wierzymy głęboko, że Opatrzność Boża „współdziała we wszystkim dla naszego dobra" osobistego, rodzinnego i społecznego.

 

Św. Paweł przypomniał nam również prawdę, że Bóg powołuje nas, byśmy się „stali na wzór obrazu Jego Syna" (Rz 8, 29). Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Jest najwspanialszym Człowiekiem, jaki żył na ziemi. Szukając wzoru dla naszego życia, odnajdujemy go właśnie w Jezusie. On proponuje nam najważniejszy program. On zachęca nas, byśmy szli Jego drogą. Jest to droga pełnienia woli Bożej, droga miłości i służby. Tą drogą przeszły już przed nami całe pokolenia uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana.

 

2. Tą drogą szła również Maryja, Matka Jezusa, a także Jej Oblubieniec - św. Józef. Razem z Jezusem stanowili rodzinę. Dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, że Święta Rodzina z Nazaretu musiała również stawić czoło trudnościom, z jakimi przecież w różnej formie borykają się nasze rodziny.

 

Pierwsza rodzinna trudność pojawiła się w związku z niepojętą tajemnicą Maryi. Po zaślubinach Maryi z Józefem, „wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego" (Mt 1, 18). Jak mogła wytłumaczyć Józefowi tę po ludzku niewytłumaczalną tajemnicę? Jak mogła go przekonać, że podczas tajemniczych nawiedzin anioła usłyszała, że „pocznie i porodzi Syna, któremu nada imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego" (por. Łk 1, 31). Jak mogła przekonać Józefa, że na Jej pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?", anioł odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem" (Łk 1, 34-35). Pozostało więc milczenie i całkowite zawierzenie tej trudnej sprawy Wszechmogącemu.

 

Tajemnica Maryi postawiła w dramatycznej sytuacji Józefa. Co miał robić? Do kogo się zwrócić? Ponieważ „był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie" (Mt 1, 19). Potrzebna więc była interwencja niebios, aby z kolei Józef został stróżem tajemnicy Maryi. On również się przeląkł na widok anioła, ale usłyszał we śnie: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło" (Mt 1, 20). Józefowi wystarczyło tych kilka słów. O nic więcej nie pytał. „Wziął Maryję do siebie" (por. Mt 1, 24). Ona znalazła w nim oparcie, a oboje zapewnili Jezusowi życie i wzrastanie w normalnej rodzinie.

 

3. Dzisiaj rodziny Archidiecezji Krakowskiej pielgrzymują do Kalwarii Zebrzydowskiej, do tego szczególnego miejsca naszej pobożności chrześcijańskiej. Można powiedzieć, że jest to nasza krakowska „ziemia święta", przybliżająca nam Ziemię, na której się narodził, żył i umarł Jezus z Nazaretu. Tutaj, w malowniczym krajobrazie i na jego dróżkach przeżywamy tajemnice z życia Zbawiciela, zwłaszcza z najtrudniejszego etapu Jego męki i śmierci. Ta szczególna forma modlitwy, gdy niemal duchowo dotykamy zbawczych miejsc i wydarzeń, zbliża nas bardzo do Jezusa. Uświadamia nam, że naprawdę uczestniczymy w Jego zbawczym dziele i że On jest obecny na naszych drogach.

 

Jednocześnie w Kalwarii, jak czynili to zawsze nasi przodkowie w ostatnich wiekach, pielgrzymujemy do Matki Jezusa, obecnej tutaj w swym cudownym obrazie. Jej zawierzamy nasze sprawy, zwłaszcza te trudne. Jej zawierzamy nasze plany i nadzieje. Jesteśmy bowiem przeświadczeni, że Ona skutecznie oręduje za nami u tronu swego Syna.

 

4. Dzisiaj do Matki Bożej Kalwaryjskiej przychodzą rodziny naszej Archidiecezji. Przychodzimy przede wszystkim, aby wyrazić wdzięczność Matce Jezusa za Jej stałą opiekę nad nami. Dziękujemy Jej za wszelkie dobro w naszych rodzinach i środowiskach. Dziękujemy za miłość i wierność małżonków, tworzących zdrowe wspólnoty rodzinne. Dziękujemy za rodziców, którzy przecież dzień po dniu zapewniają dzieciom warunki do wzrastania w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi. Dziękujemy za młodych, którzy marzą o pięknej miłości i przygotowują projekt wspólnego życia. Dziękujemy za naszych chorych i osoby w podeszłym wieku, które swoim doświadczeniem, cierpieniem i modlitwą podtrzymują nasze rodziny i środowiska.

 

Przychodzimy do Matki Bożej Kalwaryjskiej z listą naszych trosk i spraw. Leży nam na sercu trwałość małżeństw i rodzin. Każdy rozwód to przecież rana zadana miłości i wierności. Musimy sobie pokornie zadać pytanie, czy rzeczywiście robimy wszystko, aby pomóc młodym w odpowiedzialnym przygotowaniu się do bardzo wymagającego projektu życia, jakim jest małżeństwo. W tej ważnej sprawie musimy zespalać wszystkie siły w naszych parafiach, wspólnotach i rodzinach oraz w szkole. W tym roku mija dwudziesta rocznica powrotu katechezy do szkół. Z pewnością jej treścią w starszych klasach szkół średnich powinna być wspólna refleksja nad darem ludzkiej miłości i jej odpowiedzialnym przeżywaniem w perspektywie założenia chrześcijańskiej rodziny. To przecież niezwykle „egzystencjalny" temat dla młodych.

 

Naszą stałą troską jest poczęte i nienarodzone jeszcze życie. I znów musimy sobie zrobić rachunek sumienia, czy wystarczająco pomagamy matkom oczekującym potomstwa. Czy znajdują one wsparcie u najbliższych? Czy nie boją się otworzyć na dar nowego życia, bo lękają się, że stracą pracę lub nie zostaną do niej przyjęte, pukając do zamkniętych drzwi pracodawców, dla których najważniejszy jest zysk? Czy prawodawstwo polskie nie mogłoby zrobić więcej w tym zakresie, by sprawiedliwiej i solidarniej rozłożyć ciężar związany z wychowaniem młodego pokolenia Polek i Polaków? Czy nie stać nas na dalekowzroczność, na bardziej hojną i prorodzinną politykę?

 

Rozumiemy dramat małżonków nie posiadających dziecka. Broniąc jednak godności osoby ludzkiej, a także każdej poczętej istoty ludzkiej, zwanej zarodkiem, nie możemy się nigdy godzić na sięganie do metody zwanej in vitro. Trzeba szukać innych dróg rozwiązywania tego bolesnego problemu, zgodnych z prawem naturalnym, broniących poczętego życia, nawet jeżeli wydaje się ono takie niepozorne.

 

5. Hasłem tegorocznej, XVIII już Pielgrzymki Rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej są słowa: Krzyż świadkiem Miłości. Na krzyżu dokonało się nasze zbawienie. Na krzyżu wyraziła się w sposób najpełniejszy i najbardziej dramatyczny miłość Boga do człowieka. Dlatego krzyż jest najbardziej wymownym świadkiem Miłości, której na imię Bóg.

Trzydzieści jeden lat temu, na zakończenie swojej pierwszej pielgrzymki do ojczystego kraju, Jan Paweł II prosił rodaków na krakowskich Błoniach, aby „nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest «największa», która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu" (10 VI 197 n. 5). Te słowa powinny nam towarzyszyć we wszystkich planach, decyzjach życiowych i poczynaniach.

 

W ostatnich tygodniach toczyła się w naszym kraju debata o krzyżu. Padło w niej wiele słusznych i mniej słusznych słów. Powiedzmy więc jeszcze raz, że dla uczniów Jezusa krzyż jest znakiem zbawienia, jakiego dokonał On umierając zawieszony między niebem i ziemią. Od wieków krzyż stał się również symbolem najwyższych wartości ludzkiego życia, takich jak miłość i gotowość do ofiary, do uczynienia z życia daru dla innych. W tym sensie krzyż powinniśmy nosić przede wszystkim w naszym sercu. Ale krzyż ma prawo obecności w naszej przestrzeni publicznej, bo z niego wyrosła nasza cywilizacja i kultura.

 

Przykry spór o krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie uświadomił nam, że może stać się on łatwo narzędziem, a nawet „zakładnikiem" do osiągania innych celów, nawet słusznych. Nie możemy dać na to przyzwolenia. Ale nie możemy się również zgodzić z tendencjami odżywającymi w Europie, by marginalizować krzyż i usuwać go z naszego życia społecznego. Europa bez krzyża traci swoją tożsamość, bo odcina się od swoich korzeni, z których wyrosła jej kultura i podstawowe wartości.

 

6. Powierzmy Matce Bożej Kalwaryjskiej wszystkie nasze sprawy, nasze troski i nadzieje.

 

Pani Kalwaryjska,

zawierzamy Ci dzisiaj nasze rodziny.

Niech na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu

będą wspólnotami dobra i miłości.

Zawierzamy Ci nasz Kościół krakowski,

wszystkie jego parafie, wspólnoty i środowiska.

Niech będzie czytelnym znakiem

solidarności Boga ze swoim ludem.

Powierzamy Ci naszych kapłanów,

osoby konsekrowane i wszystkich zaangażowanych

w misję naszego Kościoła.

Umacniaj w nas wiarę, nadzieję i miłość.

Pomagaj nam być wiarygodnymi świadkami

Twego Jednorodzonego Syna.

Pomagaj nam stać do końca pod Jego Krzyżem,

tak jak Ty.

Pomagaj nam świadczyć o ukrzyżowanej Miłości,

która niczego nie zabiera, a wszystko daje.

Pani Kalwaryjska,

bądź z nami w każdy czas.

Amen!

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: