XX Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej Kalwaria Zebrzydowska, 9 IX 2012


XX Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej
Kalwaria Zebrzydowska, 9 IX 2012
Czytania mszalne: Mi 5, 1-4a; Rz 8, 28-30; Mt 1, 18-23

 

Drogie Rodziny,

Siostry i Bracia!

 

1. Dziś usłyszeliśmy słowa, zawierające podstawową prawdę o Bogu i człowieku. Usłyszeliśmy dobrą nowinę. Św. Paweł w Liście do Rzymian przypomniał nam, że nasz los jest całkowicie w ręku Boga. Stwórca nieba i ziemi poznał każdą i każdego z nas przed wiekami, zanim przyszliśmy na świat. On nas umiłował i przeznaczył, abyśmy upodobnili się do Jego Syna, Jezusa Chrystusa, by mógł nas kochać w Nim i razem z Nim. Jeżeli na ten wspaniały zamysł Boga odpowiemy miłością, możemy być pewni, że On nas nigdy nie opuści i będzie obecny we wszystkich naszych doświadczeniach, zamiarach i czynach. Apostoł Narodów wyraził tę prawdę i swoje głębokie przekonanie w słowach: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28). Oto naprawdę dobra nowina. Oto fundament naszej nadziei.

 

Potrzebna jest nam ta prawda o Bogu i człowieku. Potrzebna jest nam prawda o Miłości, która odsłania nam tożsamość Boga w Trójcy Świętej Jedynego, będącego wspólnotą miłości Trzech Boskich Osób: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. W Bogu, który jest miłością, są nasze najgłębsze źródła. A ponieważ od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy, miłość powinna być u podstaw projektu naszego życia. Do takiego projektu zostaliśmy powołani, bo zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga.

 

Przypominamy dzisiaj tę prawdę, bo wiara w Boga, który jest miłością i który stworzył oraz powołał człowieka do miłości, staje się najważniejszym problemem w naszych czasach, w zsekularyzowanym społeczeństwie, a więc takim, które urządza sobie życie osobiste, rodzinne i zbiorowe, jakby Bóg nie istniał. Nie trzeba dodawać, że takie społeczeństwo nie ma przyszłości, bo odcina się od korzeni, nie ma fundamentu i buduje na mieliznach, na piasku.

 

2. Odczytana przez nas Ewangelia ze święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny mówi nam o okolicznościach przyjścia na świat Jej Syna, Jezusa Chrystusa. To wymowny, ale w pełni usprawiedliwiony wybór. Cała egzystencja Maryi oddana była na służbę Syna Bożego. Już Niepokalane Poczęcie było przygotowaniem Jej Boskiego macierzyństwa. Po raz pierwszy Pismo Święte mówi o Niej wprost dopiero wtedy, gdy opisuje nam scenę Zwiastowania, gdy wypowiadała decydujące słowa: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Wcześniej prorocy, jak Izajasz, zapowiadając przyjście Mesjasza, mówili o pannie, która „pocznie i porodzi Syna” (Iz 7, 14). Dzisiaj usłyszeliśmy proroctwo Micheasza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić” (Mi 5, 1-2).

 

Przyjściu na świat Jezusa towarzyszyły niełatwe, pełne napięcia okoliczności. Ich echo odnajdujemy w Ewangelii św. Łukasza: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1, 18-19). Możemy zrozumieć dramat Józefa i jego rozterkę. Wydawało mu się, że legł w gruzach jego projekt miłości. Nie znał Tajemnicy, która stała się udziałem Maryi. Możemy też zrozumieć postawę Maryi, która nie mogła przekazać tej Tajemnicy poślubionemu sobie człowiekowi, bo była ona zbyt niewyobrażalna, nie dając się pojąć ludzkim umysłem.

 

Potrzebna więc była Boża interwencja. Potrzebne było niejako drugie „zwiastowanie”, tym razem przekazane bezpośrednio Józefowi. Usłyszał on we śnie od anioła: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21). Józef bez słowa przyjął niepojętą wiadomość. Stanął solidarnie u boku Maryi i Jej Syna. Również on oddał całą swoją egzystencję na służbę Zbawiciela świata.

 

3. Dzisiaj po raz dwudziesty Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej dotarła do Kalwarii Zebrzydowskiej. Wybór miejsca jest oczywisty. Przychodzimy do Matki Bożej obecnej w swym cudownym obrazie kalwaryjskim, tak jak czyniły to od kilku wieków i czynią pokolenia ludzi zamieszkujących naszą ziemię. Matka Jezusa, spełniając testament Syna, jaki otrzymała pod Jego Krzyżem, stała się Matką rodzącego się Kościoła, a po swoim Wniebowzięciu towarzyszy z wysoka i z bliska ludowi Bożemu wędrującemu na drogach zbawienia do wieczności. Sanktuaria maryjne, rozsiane po całym świecie, są szczególnymi miejscami spotkań ludu Bożego z Najświętszą Maryją Panną. Takim miejscem w Kościele Krakowskim jest sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tu jesteśmy blisko Maryi i Jej Syna. Tu również przeżywamy dzisiaj naszą przynależność do wspólnoty zwanej Archidiecezją Krakowską, stanowiącą żywą cząstkę Kościoła powszechnego. Ta żywa cząstka – Archidiecezja Krakowska – jest naszym domem. Takie jest hasło naszej tegorocznej Pielgrzymki Rodzin. Ale Archidiecezja będzie żywą wspólnotą, jeśli będą tworzyć ją mniejsze, żywe i dynamiczne wspólnoty parafialne i rodzinne. Tak więc hasło jest również zadaniem.

 

Od ponad tysiąca lat Kościół Krakowski towarzyszy uczniom ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, którzy na mocy chrztu należą do Jezusa i do założonego przez Niego Kościoła.

 

Łaskę przynależności do Jezusa i Jego Kościoła otrzyma dziś Oliwia-Barbara, której udzielę chrztu świętego w czasie tej Mszy świętej. Dla rodziców i dla nas wszystkich to wielka radość. Do Matki Bożej Kalwaryjskiej zwracamy się z gorącą prośbą, by tych narodzin i chrztów świętych było jak najwięcej. Od nich zależą losy naszej Ojczyzny i Kościoła w niej.  

 

W kontekście dzisiejszego wydarzenia pragniemy odnowić świadomość faktu naszej przynależności do Jezusa i Jego Kościoła, odnawiając przyrzeczenia złożone na chrzcie świętym.

4. Przyjęty chrzest i łączące się z nim przyrzeczenia zobowiązują nas do odpowiedzialności za Kościół, za jego życie i posłannictwo, za jego świadectwo, jakie daje współczesnemu światu. Dzisiaj, w tej Eucharystii, chcemy się pochylić nad sprawami związanymi z rodziną.

 

Rodzina, podstawowa wspólnota ludzka, przeżywa kryzys. W życie rodzinne zawsze wpisany był i jest wpisany trud, konieczność i gotowość rozwiązywania rozlicznych problemów i konfliktów, jakie się rodzą w życiu nawet najbliższych osób, w relacjach małżeńskich, a także między rodzicami i dziećmi. We właściwym przeżywaniu tej niełatwej rzeczywistości potrzebne są pewne zasadnicze postawy, jak gotowość uczynienia ze swego życia daru dla drugiej osoby, dla najbliższych. Potrzebna jest również gotowość do przebaczenia i pojednania wobec nieuniknionych napięć czy nieporozumień, towarzyszących życiu rodzinnemu i spontanicznym relacjom międzyosobowym. Rozwiązaniem problemu nie jest dezercja, nie jest rozwód, w którym przegrywają wszyscy, a najbardziej cierpią dzieci.

 

Zwracam się do wszystkich rodzin, aby starały się świadczyć o tym, że pomimo wszystkich trudności rodzina może być wspólnotą osób żyjących według Ewangelii, akceptujących się, wspierających, przeżywających radość z bycia razem, realizujących solidarnie życiowe cele. W taki dojrzały projekt rodziny wpisane jest również zadanie przygotowania młodych do małżeństwa i założenia rodziny. W Archidiecezji czyni się sporo w dziele przygotowania młodych do małżeństwa, ale to nie wystarczy, bo to przede wszystkim rodzina stanowi żywe i najważniejsze laboratorium w tym zakresie. W rodzinie człowiek dojrzewa i dorasta do odpowiedzialności, do twórczego odtworzenia w nowej, założonej przez siebie rodzinie tego, czego się nauczył w dzieciństwie i młodości.

 

5. Rodzina, jako dobro wspólne całego społeczeństwa i państwa, potrzebuje szczególnej ochrony i wsparcia. Niestety, dzisiaj jesteśmy świadkami częstych zamachów na rodzinę, i to ze strony instytucji, które powinny szczególnie dbać o jej dobro. Samo słowo „rodzina” staje się niekiedy niewygodne. Lansuje się nową rzeczywistość, zwaną związkami partnerskimi, co stanowi zasadnicze nieporozumienie. Powiedzmy jasno: związki partnerskie jednopłciowe naruszają prawo naturalne, a ich oficjalne ustanawianie nie chroni porządku i zdrowia społecznego, a jest jedynie ustępowaniem władzy prawodawczej wobec nieuporządkowanych skłonności ludzkiej natury. Nie tędy droga do budowania społeczeństwa, które będzie miało przyszłość. Również prawo dopuszczające związki partnerskie mężczyzny i kobiety, wykluczające małżeństwo, jeszcze bardziej osłabia i tak już kruchą tkankę społeczeństwa, które powinno się wspierać na zdrowych rodzinach i odpowiedzialnych małżeństwach, ślubujących sobie dozgonną miłość, a nie zawierających kruchy kontrakt, możliwy do zerwania w każdej chwili.

 

Rodzina powinna być otwarta na życie. Ale nowe życie, nowe dzieci powinny się rodzić w miłości małżeńskiej, a nie w laboratoriach. Kościół rozumie małżeństwa, przeżywające dramat nieposiadania dzieci, ale drogą wyjścia nie jest metoda zwana in vitro. Jeszcze nie wiemy, jakie będą konsekwencje w życiu i zdrowiu tak poczętych dzieci, które – jeśli już przyjdą na świat – Kościół przyjmuje z miłością, jak przyjmuje każdego człowieka. Nie zgadzamy się na tę metodę w imię godności człowieka, a także prawa do życia każdego człowieka, a przecież odmawia się tego prawa niszczonym lub zamrażanym ludzkim embrionom, chociaż każdy z nich już jest istotą ludzką.

 

Domagamy się, aby tworzący prawo w naszej ojczyźnie kierowali się dobrem człowieka, a nie ulegali jego słabościom i nie kierowali się zasadą mniejszego zła. Mniejsze zło będzie zawsze złem. Jeśli parlamentarzyści są chrześcijanami, a takich przecież jest większość w naszym kraju, powinni kierować się dobrem rodziny i zasadami moralnymi, a nie ulegać tendencjom z gruntu obcym polskiej kulturze i zasadom zdrowego życia społecznego. W ustanawianiu prawa dotyczącego istotnych spraw moralnych, parlamentarzyści powinni się kierować dobrze uformowanym sumieniem, a nie przymusem partyjnym

 

Tym przekonaniom pragniemy dać publiczne świadectwo przez udział w Marszu dla Życia i Rodziny.  W Niedzielę Papieską (14 października), którą będziemy przeżywać pod hasłem „Jan Paweł II Papież Rodziny”,  po Mszy świętej (g. 12.15) w bazylice św. Floriana w Krakowie  przejdziemy do bazyliki Wniebowzięcia NMP (Kościół Mariacki). Podobne marsze odbyły się już w innych miastach. W ich gronie nie może zabraknąć Papieskiego Krakowa! Dlatego bardzo serdecznie zapraszam do udziału w tym ważnym wydarzeniu-świadectwie. 

 

5. Bracia i siostry, za miesiąc, 11 października, rozpoczniemy z całym Kościołem Rok Wiary. Powinien on pomóc nam postawić Boga w centrum wszystkich naszych spraw osobistych, rodzinnych i społecznych. Znaczne obszary naszego życia wymagają uporządkowania według zasad Ewangelii. Nie możemy też pozostawać obojętni wobec obojętności lub niewiary tylu naszych braci i sióstr, którzy niegdyś również przyjęli chrzest święty, a dziś żyją na marginesie Kościoła. Do nich skierowana jest nowa ewangelizacja, bo trzeba im pomóc odnaleźć drogę do Chrystusa. W tym dziele potrzebne jest nasze świadectwo żywej wiary, która owocuje dobrem i miłością naszych rodzin i solidarnością wierzącego społeczeństwa. Potrzebna jest nasza codzienna modlitwa w rodzinach. Podejmijmy w tym roku konkretne postanowienia co do wspólnej modlitwy. Od tego trzeba zacząć, by wprowadzić Boga w nasze codzienne życie.

 

Dziś troski i nadzieje zawierzamy Matce Bożej Kalwaryjskiej. Prosimy Ją, by wspierała nas z wysoka i była obecna w naszych doświadczeniach. Prosimy również o wstawiennictwo wielkiego Pielgrzyma Kalwaryjskiego, błogosławionego Jana Pawła II, byśmy nie lękali się wyzwań, przed jakimi stajemy, i byśmy otwierali na oścież Chrystusowi drzwi naszych serc i naszych rodzin.  Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: