Zakończenie IX Edycji Dni Jana Pawła II, Sanktuarium św. Jana Pawła II, 6 XI 2014


Zakończenie IX Edycji Dni Jana Pawła II, Sanktuarium św. Jana Pawła II, 6 XI 2014

 

 

Wprowadzenie

 

Na zakończenie IX Edycji Dni Jana Pawła II w Krakowie i Małopolsce gromadzimy się w sanktuarium świętego Jana Pawła II. Pragniemy podziękować Bogu za kilka dni osobistej i zbiorowej refleksji nad dziedzictwem myśli i ducha świętego Papieża, a także za artystyczne wydarzenia, za spotkania i przeżycia, jakie nam towarzyszyły w tych dniach.

 

Sprawując wspólnie Eucharystię, zanurzamy się w Tajemnicy ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, Pana ludzkich losów. To On – Odkupiciel człowieka – był jedyną nadzieją Karola Wojtyły. Jest On również naszą jedyną nadzieją.

 

Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich zgromadzonych w tym nowym Sanktuarium, wpisującym się w architektoniczny i duchowy pejzaż Krakowa. Witam Rektorów i przedstawicieli wyższych uczelni Krakowa i Małopolski oraz organizatorów IX Edycji Dni Jana Pawła II. W sposób szczególny witam studentów oraz zdobywców nagród w konkursie literackim, zorganizowanym w ramach papieskich Dni.

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

 

1. Wsłuchując się w dialog zmartwychwstałego Jezusa z galilejskim Rybakiem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego, przypominają się nam niektóre ewangeliczne sceny z udziałem Szymona Piotra. Należał on do grona pierwszych uczniów powołanych przez Nauczyciela z Nazaretu. Został powołany w chwili, gdy z bratem Andrzejem zarzucali sieć w jezioro. Usłyszeli wtedy słowa, które odmieniły radykalnie ich dalszą historię życia: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. Odpowiedzieli bez wahania. Marek Ewangelista pisze: „natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim” (Mk 1, 17-18). W ich sercach zaczęła budzi się fascynacja, która przybrała kształt wiary w tego niezwykłego Nauczyciela. Powierzyli Mu swój los, swoją przyszłość.

 

O swojej nowej misji łowienia nie ryb, ale ludzi, Szymon Piotr dowiedział się także na jeziorze. Posłuszny słowu Mistrza, wypłynął na głębię, pomimo że wcześniej nic nie ułowił z towarzyszami. Widząc, że tym razem zagarnęli mnóstwo ryb, upadł przed Jezusem na kolana i prosił: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I wtedy usłyszał: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił” (Łk 5, 8. 10). Jezus stopniowo przygotowywał serce Szymona Piotra do czekającego go zadania.

 

Ważną chwilę przeżył Apostoł w okolicach Cezarei Filipowej, w pobliżu źródeł Jordanu. Wtedy wyznał wiarę w Jezusa, w odpowiedzi na Jego pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedź brzmiała: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 15-16). I wtedy jeszcze wyraźniej niż na jeziorze dowiedział się, jakie czeka go zadanie: „Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój […]. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16, 18-19).

 

W tym spotkaniu Jezus zapytał Szymona Piotra o wiarę. Znał jego prostą, ale głęboką wiarę, której nie pomniejszały słabości Apostoła, i za które serdecznie on żałował. Na tej pokornej wierze, na takim żywym fundamencie, Chrystus chciał zbudować swój Kościół – wspólnotę swoich uczniów w każdym pokoleniu, w każdym zakątku ziemi.

 

2. W dzisiejszej, krótkiej Janowej Ewangelii, Zmartwychwstały zapytał Szymona Piotra o miłość. Miłość wyrasta z autentycznej wiary, jest jej dojrzałym owocem. Prawdziwa wiara i prawdziwa miłość splatają się nawzajem. Nie wiemy, gdzie się kończy wiara, i gdzie się zaczyna miłość. Odkrycie prawdziwej, pełnej tożsamości Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, nie kończy się zwykłym przyjęciem do wiadomości prawdy o Bogu, który z miłości do człowieka stał się człowiekiem, solidaryzując się z nami, by odmienić nasz los. Odpowiedzią na taką miłość może być tylko miłość, nie ograniczająca się do słów.

 

Jezus trzy razy zapytał Szymona Piotra o miłość (por. J 21, 15-17). Zapytał go o większą miłość: „Szymonie, syna Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Takiej miłości, takiego nieprzeciętnego oddania oczekiwał Zmartwychwstały Pan od ucznia, który miał innych umacniać w wierze, nadziei i miłości. Jak wynika z ewangelicznego zapisu rozmowy, będącej swoistym egzaminem, wcale nie była ona łatwa. Przy trzecim, niemal identycznym pytaniu, Piotr się zasmucił. Miał ku temu powód. Może zaczął myśleć, że Chrystus nie ma do niego zaufania. A brak zaufania boli. A przecież odpowiedział szczerze: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Może przypomniała mu się chwila słabości i potrójnej zdrady Mistrza w nocy poprzedzającej Jego mękę? Dlatego ostatnia odpowiedź była pełna pokory: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Jezus wiedział, co kryje się w człowieku. Znał głębię serca Szymona Piotra. Dlatego tego galilejskiego Rybaka uczynił pasterzem Kościoła, mówiąc po trzykroć, a więc uroczyście: „Paś baranki moje”, „paś owce moje”.

 

3. Jan Paweł II zdawał sobie przenikliwie sprawę, jaki przełom dokonał się w jego życiu wraz z przyjęciem wyboru na Biskupa Rzymu i pasterza Kościoła powszechnego. Wstępując na Stolicę Piotrową, zrozumienia swojej nowej sytuacji i w jakiejś mierze nowej tożsamości szukał w doświadczeniu galijskiego Rybaka, który dotarł do stolicy Rzymskiego Imperium i tam złożył najwyższe świadectwo Chrystusowi. Nowy Papież wiedział, że również podlega egzaminowi z wiary i miłości, a więc ze swych najgłębszych postaw. Dlatego w dniu inauguracji pontyfikatu mówił: „W dniu dzisiejszym i na tym miejscu trzeba, by na nowo zostały wypowiedziane i wysłuchane te same słowa: «Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego». Tak, […] przede wszystkim te słowa. […] W tych słowach znajduje się wiara Kościoła. W tych słowach znajduje się nowa prawda, co więcej, ostateczna i definitywna prawda o człowieku: synu Boga żywego. «Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego» (homilia, 22 X 1978, n. 2).

 

Jan Paweł II niejednokrotnie zaświadczał, że od dnia wyboru na Następcę św. Piotra w jego sercu toczy się nieprzerwany dialog z Jezusem. Dialog podobny do rozmowy Zmartwychwstałego z Szymonem Piotrem nad Jeziorem Tyberiadzkim. Wiemy, jaka padała z jego strony odpowiedź na pytanie o miłość. Cała ofiarna posługa Jana Pawła II była jedną wielką odpowiedzią na to pytanie. I w tym tkwi sekret tej posługi trwającej niemal dwadzieścia siedem lat, do ostatniego tchnienia. To sekret miłości do Chrystusa, która przyjęła kształt służby człowiekowi, Kościołowi i światu.

 

4. Z wiarą i miłością łączy się nadzieja, wyznaczająca horyzont naszych oczekiwań i pragnień, naszej bliższej, dalszej i ostatecznej przyszłości. Uczniowie Jezusa zostawili wszystko i poszli za Nim. Wiązali swoje nadzieje z Mesjaszem. Wiemy, że te nadzieje były często bardzo przyziemne. Świadczą o tym słowa Piotra skierowane do Jezusa podczas ostatniej podróży do Jerozolimy: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” Usłyszał wtedy: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność” (Mt 19, 27-29). Oto również horyzont naszej nadziei. Nadziei życia wiecznego.

 

Zmartwychwstały Pan skorygował polityczne nadzieje, jakie podążający do Emaus uczniowie wiązali „z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”. Tymczasem został ukrzyżowany. „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24, 19. 21). Usłyszeli wtedy od tajemniczego Towarzysza drogi: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” (Łk 24, 25-26). Los ucznia nie może być inny niż los Mistrza. Nasze drogi nadziei nie mogą omijać krzyża.

 

5. Człowiekiem nadziei był Jan Paweł II, bo był człowiekiem wiary i miłości. Całą ufność złożył w Bogu. Dlatego nawet w obliczu wielkich wyzwań, przed jakimi stawał Kościół przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, zachowywał głęboki spokój i optymizm. Kierował spokojnie nawą Kościoła, nie zrażając się trudnościami, słabościami czy skandalami. Dostrzegał w świecie ogromne pokłady miłości i dobra mniej krzykliwego od zła i nienawiści. Wiedział, że wszechświat jest w ręku Boga i że nad dziejami człowieka na ziemi czuwa nasz Stwórca i Zbawiciel.

 

Wybór Metropolity Krakowskiego na Biskupa Rzymu wzbudził przed laty olbrzymie nadzieje jego rodaków, ale także milionów ludzi na całym świecie. W jego osobie Kościół i świat otrzymał duchowego przywódcę, autorytet moralny, ważny punkt odniesienia. Dziś dziękujemy Bogu, że te nadzieje się spełniły. Dziękujemy także za dar wolności, jakiej doczekaliśmy się w Polsce, również dzięki Janowi Pawłowi II.

 

Wybór z 16 października 1978 roku wzbudził nie tylko nadzieję. Wzbudził lęk, jeśli nie przerażenie, u tych, którzy chcieli budować przyszłość narodu i świata na piasku, a więc bez Boga, bez Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. To te siły, to ci ludzie chcieli zabić nadzieję, zadając cios Prorokowi Nadziei. Opatrzność ocaliła mu życie 13 maja 1981 roku. Matka Boże Fatimska czuwała. To Jej ofiarował kulę, która przeszyła mu ciało.

 

Dziś, gdy spełniły się również nasze nadzieje na kanonizację Jana Pawła II, dziękujemy Bogu za ten dar. Droga wiary, nadziei i miłości świętego Papieża uzyskała oficjalne potwierdzenie ze strony Kościoła, a my w jego osobie otrzymaliśmy orędownika i patrona na naszych drogach, w naszej służbie Bogu i człowiekowi.

 

Święty Janie Pawle II, ucz nas prawdziwej nadziei. Tej nadziei, która „zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego” (Rz 5, 5). Święty Janie Pawle II, ucz nas wiary i miłości, która „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 7).

 

Święty Janie Pawle II, módl się za nami!

Amen.

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: