Zakopane - Najświętszej Rodziny 27 XII 2009



Czytania: Syr , 2-6. 12-14; Kol 3, 12-21; Łk 2, 41-52

 

 

Drodzy bracia Kapłani

na czele z Ks. Infułatem Stanisławem,

drogie Siostry zakonne,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Od kilku dni żyjemy w klimacie świąt Bożego Narodzenia. Kontemplujemy Dziecię Jezus złożone w żłobie, gdyż dla Niego i Jego najbliższych zabrakło miejsca w gospodzie, w zwykłym ludzkim domu. Jednakże podczas nocy betlejemskiej nie ma miejsca na przygnębienie. Noc betlejemska jaśnieje nadzwyczajnym blaskiem. Przy Dziecięciu czuwa Jego przeczysta Matka Maryja. Żar Jej serca rozgrzewa przestrzeń chłodnej groty. Przy Dziecięciu czuwa również sprawiedliwy Józef. Służy wiernie Bożej Tajemnicy, która została mu powierzona.

 

Wczorajsze święto św. Szczepana, pierwszego męczennika, nie pomniejsza radości Bożego Narodzenia. Ono wpisuje się głęboko w to wydarzenie. Syn Boży, który stał się człowiekiem, od samego początku dzieli nasz ludzki los. Nie szuka dla siebie przywilejów. Co więcej, wybiera drogę ubóstwa i pokory. Ta droga zaprowadzi Go aż na krzyż.

 

2. Dzisiejsza Ewangelia przybliża nam szczególny moment w życiu Świętej Rodziny. Dwunastoletni, dorastający Jezus nie jest już dzieckiem. Teraz udał się ze swoimi Rodzicami do Jerozolimy. W drodze powrotnej dopiero pod koniec pierwszego dnia zorientowali się, że nie ma Go wśród pątników, krewnych i znajomych. „Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni", ale w niecodziennej scenerii. „Siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami" (Łk 2, 46-47).

 

Dwunastoletni Jezus ma już swoją osobowość. Głównym motywem Jego zachowań, Jego wyborów i decyzji staje się pełnienie woli Ojca. Po to przyszedł na ziemię. To było Jego podstawowe powołanie. Sam powiedział: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wypełnić Jego dzieło" (J 4, 34). Jezus uświadamia swoim zatroskanym Rodzicom, że dorasta do najważniejszego zadania. „Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" (Łk 2, 49).

 

3. Odpowiedź Jezusa poprzedzona była pytaniem Maryi: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie" (Łk 2, 48). To pytanie często powtarza się w naszych rodzinach. Wiemy, jak niełatwy jest proces wychowania dziecka. W pewnym momencie zaczyna ono stawać się samodzielne. Mądrzy rodzice nie chcą zatrzymać egoistycznie dziecka dla siebie. Umożliwiają mu dochodzenie do dojrzałości, do podejmowania samodzielnych decyzji, do znalezienia swojej drogi w życiu. Cała sprawa dotyczy tego, jaki kierunek w życiu obiera dziecko. Czy chce iść drogą prawdy, dobra i miłości, czy też daje się sprowadzić na łatwe drogi prowadzące do nikąd. Tutaj rozgrywa się najważniejsza sprawy przyszłości i szczęścia dziecka. Dwunastoletni Jezus powrócił z Rodzicami do Nazaretu „i był im poddany" (Łk 2, 51). A oni pochylali się nad powierzoną im niepojętą Tajemnicą.

 

Odczytany przez nas fragment z Księgi Syracydesa to hymn chwalący postawę dzieci, które szanują swojego ojca i matkę. „Kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany" (Syr 3, 4-5). W tych słowach dochodzi do głosu mądrość całych pokoleń, że podstawową wartością każdego społeczeństwa są głębokie, nacechowane miłością i szacunkiem więzi między rodzicami i dziećmi.

4. Drogie siostry, drodzy bracia, zdajemy sobie sprawę, z iloma problemami borykają się polskie rodziny, również rodziny na Podhalu. O niektórych tych problemach mówi list pasterski Episkopatu Polski, odczytywany dzisiaj w kościołach naszej Ojczyzny. Chciałbym zwrócić na niektóre z nich uwagę w świetle odczytanego przez nas fragmentu z Listu św. Pawła do Kolosan.

 

Zatrważa nas liczba rozwodów w Polsce. Młodzi przed ołtarzem ślubują: „i nie opuszczę cię aż do śmierci". Tymczasem wiele par nie wytrzymuje podstawowej próby wierności i rozchodzi się po kilku czy kilkunastu latach. Zastanawiamy się nad przyczynami takiego stanu rzeczy, takiej kruchości słów i postaw. Sprawy nie rozwiąże kurs przedmałżeński ani odpowiednia katecheza, choć są one ważne. Rodzi się podstawowe pytanie: czy po ludzku i po chrześcijańsku młodzi są przygotowani do małżeństwa i do tego, z czym ono się łączy? A łączy się ze zdolnością i gotowością uczynienia ze swojego życia daru dla drugiego.

 

Zwracając się do młodych polscy Biskupi w swoim liście wzywają: „Pokażcie Waszym rówieśnikom, a przede wszystkim pokażcie sobie wzajemnie, że wierzycie w wielką, piękna miłość narzeczeńską i małżeńską oraz że jesteście gotowi o nią walczyć. O miłość trzeba walczyć! Nie pozwólcie, aby Wasza miłość była profanowana przez egoizm czy poszukiwanie za wszelką cenę jedynie przyjemności oraz przez zamknięcie sie na życie. «Musicie od siebie wymagać», aby nie zbanalizować miłości; aby nie pomylić jej z przejściowym zauroczeniem seksualnością człowieka. Musicie w waszej miłości wypłynąć na głębię i doświadczyć fascynacji osobą, zjednoczenia serc i dusz. Na jedność ciała jest miejsce w małżeństwie. Nie bójcie się wymagać od tych, z którymi wiążecie wspólne plany na przyszłość. Jeśli są godni waszej miłości - zechcą sprostać wymaganiom, jakie w imię Prawdy postawicie. Współżycie przedmałżeńskie, wspólne zamieszkanie przed ślubem, pornografia i rozwiązłość, nieprzyzwoite rozmowy i filmy - to wszystko niszczy Waszą miłość w samym zarodku.

 

W tym miejscu należy przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za właściwe przeżywanie narzeczeństwa przez ich dzieci. Nie da się z wiarą pogodzić przyzwolenia na grzeszne życie narzeczonych" (List, n. 5).

 

Św. Paweł mówi: „obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu" (Kol 3, 12-13). Właśnie chodzi o takie fundamentalne postawy, nieodzowne dla budowania międzyludzkich więzi. Chodzi o takie postawy, na których wspiera się każda wspólnota ludzka, a przede wszystkim wspólnota małżeńska i rodzinna. Gdzie mamy się uczyć takich postaw? Mamy się ich uczyć przede wszystkim w rodzinach, ale także w naszych wspólnotach parafialnych. Czy jest naiwnością oczekiwać, aby takich postaw uczyły media, które dzisiaj wywierają przemożny wpływ na życie młodego pokolenia, na jego wyobraźnię? Powiedzmy sobie szczerze: pojęcia takie, jak: miłosierdzie, dobroć, pokora, cichość, cierpliwość, wzajemne wybaczenie, są raczej nieobecne w naszej codziennej, społecznej świadomości, a więc i w mediach. Synonimem nowoczesności staje się człowiek zapatrzony w siebie, samolub, nie liczący się z drugim człowiekiem, zwłaszcza słabszym i ubogim.

 

Niech tę refleksję dopełni fragment listu pasterskiegoBiskupów zacytuję

 

5. Sięgnijmy znów do Listu do Kolosan. „Sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy. (...) Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem. (...) I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa" (Kol 3, 15-17). Odczytujemy w tych słowach żarliwe wezwanie do tego, abyśmy wszystkie sprawy naszego życia, a przede wszystkim nasze najważniejsze sprawy związali z Bogiem, z Jezusem Chrystusem. To On powinien być najważniejszym punktem odniesienia wszystkiego, co przeżywamy, wszystkich naszych decyzji i zamierzeń.

 

I znów rodzi się pytanie: jakimi chrześcijanami są młodzi zawierający związek małżeński i tworzący nową rodzinę? Czy zdają sobie sprawę, że mają budować na Skale, którą jest Jezus Chrystus? Czy On jest obecny w ich życiu? Czy modlą się wspólnie do Niego? Czy uczestniczą świadomie i wspólnie w niedzielnej Eucharystii?

 

6. I jeszcze jedna sprawa. Wielu Polaków i wiele Polek wyjeżdża na krótszy lub dłuższy czas za granicę, za chlebem. To również stanowi charakterystyczny rys życia ludzi na Podhalu. Zdajemy sobie sprawę z motywów tych wyjazdów i nie lekceważymy ich. Ale czy myślimy o tym, co robić, aby te wyjazdy i rozłąki były sensowne? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że w wielu wypadkach płacimy za to zbyt wielką cenę w postaci rozbitych małżeństw i rodzin, skrzywdzonych dzieci? Zapytajmy: w ostatecznym rozrachunku co zyskujemy, a ile tracimy?

 

Emigracja z Podhala w znacznym stopniu kieruje się do Stanów Zjednoczonych Ameryki, zwłaszcza do Chicago. Odwiedzałem ich prężne parafie, wspólnoty i stowarzyszenia. Cieszyłem się, że podtrzymują tradycje góralskie. Stanowią one przykład, jak można zachować własną tożsamość religijną i narodową, włączając się jednocześnie w życie nowej ojczyzny z wyboru.

7. Najświętsza Rodzino, patronko tutejszej parafii, miej w opiece lud, który się Tobie powierza. Miej w opiece Miasto Zakopane. Niech będzie ono miejscem gościnności, wypoczynku i braterstwa dla rzeszy ludzi spragnionych oddechu i szukających piękna przyrody. Niech zbliża do Pana Boga. Niech nie będzie miejscem tanich i problematycznych rozrywek.

Błogosław małżeństwom. Umacniaj ich wzajemną miłość. Błogosław rodzinom. Niech będą wspólnotami życia i braterstwa. Błogosław dzieciom. Niech wzrastają jak Jezus, który z Rodzicami wrócił do Nazaretu i „był im poddany". Błogosław młodym. Niech będą nadzieją Kościoła, jak pragnął tego Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II w dniu inauguracji swego pontyfikatu. Błogosław chorym, cierpiącym, osobom w podeszłym wieku. Niech w Tobie znajdują jedyne i ostateczne pocieszenie.

Najświętsza Rodzino z Nazaretu, miej w opiece wszystkie nasze rodziny!

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: